Cierpiętnik numer 1. W wywiadzie dla Onet.pl RAFAŁ OLBRYCHSKI narzeka, że nikt nie chce grać jego piosenek z wydanej ostatnio debiutanckiej solowej płyty „Tatango”. To kolejna próba podbicia polskiego rynku muzycznego, jak się wydaje, kolejna nieudana. Panie Rafale, zapytam zatem, czy pan w ogóle tę płytę słyszał? Proszę dopuścić do siebie myśl, że po prostu nagrał pan zły album – to nie jest spisek wszystkich rozgłośni radiowych (choć oczywiście wiem, że machina show-biznesowa jest bezlitosna i pozwala na wypromowanie krążków znacznie gorszych i znacznie bardziej bezwartościowych). Ale w tym – i wielu podobnych przypadkach – prawda jest taka, że to nie dlatego ludzie nie słuchają tej płyty, bo stacje radiowe jej nie puszczają. Wręcz przeciwnie: radio nie nadaje pańskich piosenek, bo ludzie nie chcą ich słuchać.

Przykład Rafała Olbrychskiego, swoją drogą artysty, który wyjątkowo pechowo trafiał z większością rzeczy, do których się zabierał (sam się zresztą w wywiadzie dla Onetu do tego przyznaje), jest jedynie wierzchołkiem góry lodowej. Wielu wykonawców, reżyserów, aktorów zwyczajnie obraża się za krytykę. Oczywiście, trudno ze spokojem przyjąć miażdżące recenzje dzieła, któremu poświęciło się mnóstwo czasu i pracy. Ale nie wierzę, że nie mają oni świadomości, że swoim nazwiskiem podpisali słaby produkt. Media mogą wypromować wszystko – nie byłoby sukcesu Feela, gdyby nie telewizja i radio – ale gdy przekroczy się poziom żenady, nic nie pomoże. Pamiętacie zespół LESZCZE? Przez jakiś czas niemal nie znikał z anteny, ale nawet spece od marketingu musieli w skrytości ducha przyznać się do porażki.

p

Cierpiętnik numer 2. „Jest nam przykro ze tak strasznie jada po naszym filmie, ze promocja byla taka a nie inna, ze poszlo na to, tylu ludzi a nie tyle ile bysmy sobie tego zyczyli. wiec nie pozostaje nam nic innego jak isc do przodu i robic dalej filmy. Tylo czy oni nam pozwola .... bo powinni”. (pisownia oryginalna)

Tak na swoim blogu skomentował recepcję filmu „Zamiana” reżyser KONRAD AKSINOWICZ. Znowu winni są ONI (może nawet nie pozwolą nakręcić kolejnego filmu), tymczasem pan Aksinowicz powinien powiedzieć sobie jasno: dawno w Polsce nikt nie nakręcił tak beznadziejnej, nie śmiesznej komedii. To nie wina promocji, panie Konradzie, tylko pańska.

Nasza recenzja filmu Aksinowicza: ">Zamiana<. I z czego tu się śmiać?" >>>

p

Cierpiętnik numer 3. Do osobnej kategorii należy niewątpliwie SARA MAY, jedna z ulubienic Pudelka. Ponieważ sama niewiele ma do zaoferowania publiczności (wykluczając dorastających nastolatków, którzy niewątpliwie niektóre atuty Sary doceniają), znalazła sposób na utrzymywanie się na celebryckiej powierzchni, bezpardonowo atakując osoby, które znalazły się w kręgu zainteresowania mediów. „Głos to tylko głos-narzędzie. To tak jakby zachwycać się młotkiem. Sam młotek, którego nie potrafimy użyć do zrobienia czegoś wyjątkowego dalej pozostanie tylko młotkiem. Tak samo Susan. To tylko młotek. Ona nie ma świadomości, nie ma do przekazania żadnych treści i myśli. Nie jest świadoma treści zawartych w piosence. Wydobywa bezmyślnie głos. Bo jakie myśli może przekazać psychol? Należy wykluczyć z posiadania talentu dziecko, które nie rozumie treści zawartych w piosence i kobietę po 40-tce która jest na krawędzi choroby umysłowej”. Tak piosenkarka skomentowała sukces Susan Boyle, brytyjskiej gwiazdy „Idola”.

Przyznajemy Sarze specjalne wyróżnienie – to jasne, że media powinny pokazywać przede wszystkim Sarę May. Kobietę utalentowaną, błyskotliwą i wyrozumiałą, prawdziwy wzór do naśladowania. A jej subtelnie rozerotyzowane teledyski powinny pokazywać wszystkie telewizje w Polsce w porze najlepszej oglądalności.

9 gwiazd, które wstyd pokazywać za granicą. Sara May to jedna z nich >>>

p

Ciepiętnik numer 4. Winnych porażki na eurowizji znalazła też LIDIA KOPANIA. „Mój budżet był kilkunastokrotnie mniejszy od budżetów pozostałych reprezentantów. Nie bez znaczenia są także pewne sympatie i antypatie państw” – mówiła w „Dzienniku”. I choć jeśli mowa o Eurowizji, Lidia Kopania ma tu sporo racji, niestety, nie bez znaczenia są też talent i jakość piosenki.

Lidia Kopania za biedna na Eurowizję >>>

Siedem grzechów Lidii Kopani na Eurowizji >>>

p

A po 5. Polscy pop-nieudacznicy będą narzekać na wszystko, tylko nie na siebie. Będą zwalać winę na media, krytyków, piratów (tyle że niektórzy potrafią sprzedać olbrzymie nakłady swoich płyt, choć pewnie drugie tyle osób i tak ściąga je z Internetu), pogodę i światowy spisek.

Pora więc, żeby uświadomili sobie, że jeśli produkt nie sprzedaje się tak, jak tego oczekiwali, to w większości przypadków jest to tylko i wyłącznie ich wina. Vox populi – vox Dei. Ludzie mogą się nabierać na kolejne produkcje Piotra Rubika, Feela, Comy, Janusza L. Wiśniewskiego, duetu Saramonowicz-Konecki. Ale jeśli coś, co próbujecie im wcisnąć, jest najzwyczajniej złe, po prostu tego nie kupią. Dosłownie i w przenośni.