Dziennik.plMuzyka

Czwartek, 24 maja 2012

Imieniny: Joanny, Marii, Zuzanny

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 24°C

Bad Brains: Chcemy budzić szacunek

2009-07-17 | Ostatnia aktualizacja: 19:43 | Komentarze: 0 | skomentuj
Bad Brains: Chcemy budzić szacunek

Bad Brains: Chcemy budzić szacunek / Inne

Legenda sceny hardcore'owej, grupa Bad Brains, będzie jedną z gwiazd otwierających rozpoczynający się dziś festiwal w Jarocinie. Darryl Jenifer, członek zespołu, opowiedział DZIENNIKOWI o złotych czasach punkrocka, a także nieskrępowanym przepływie muzyki dzięki potędze internetu.

Pogoda

POLSKA

Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Nie wiem, czy wiesz, ale festiwal w Jarocinie był niegdyś mekką polskiego punka. Jak ważne był punk dla was, kiedy zaczynaliście pod koniec lat 70.?

Darryl Jenifer: Tak jak wszyscy wtedy zupełnie oszaleliśmy na punkcie The Ramones czy Sex Pistols. Ta muzyka to było szaleństwo jak na wyścigach samochodowych – hałas, tempo i siła. Zaczynaliśmy od grania ich coverów, a potem podążyliśmy własną ścieżką w stronę funku i reggae. Wiesz, „God Save a Queen...” to nie jest muzyka, tylko prosty hymny. My chcieliśmy pokazać, że potrafimy grać. A potem jeszcze pozbyliśmy się tej agresywnej postawy.

p

Okrzyknięto was pionierami nurtu hard core. Dlaczego odcinacie się od tego terminu?

Bo to nie my go wymyśliliśmy. Dla mnie hard core kojarzy się bardziej z filmami porno niż z muzyką. (śmiech) Rozumiem to słowo w ten sposób, że dzięki punk rockowi jesteśmy mocniejsi niż rock’n’roll, niż zespoły w stylu Thin Lizzy, Led Zeppelin, Lynyrd Skynyrd. Do tego prezentujemy bezkompromisową postawę wobec życia. Chodzi o propagowane wartości, sposób życia, ubierania się czy jedzenia. Dla nas to był rastafarianizm, a dla takich zespołów jak Minor Threat postawa straight edge. Oni też stworzyli całe zjawisko sceny hardcore’owej w Waszyngtonie, która rozprzestrzeniła się potem na cały kraj.

Jesteście często wymieniani też jako inspiracja dla Red Hot Chili Peppers, Living Colors, Fishbone czy nawet Beastie Boys. Na czym polegał wasz wpływ?

Rzeczywiście, wielu artystów wychowało się na naszych koncertach i płytach. Obawiam się jednak, że może czasem mówią o naszym znaczeniu zbyt pochopnie. Nie jesteśmy zwykłym rock’n’rollowym zespołem, który chce sobie poskakać po scenie, pochlać i zabawić się w hotelu. Dla nas granie zawsze było misją, poważnie podchodzimy do muzyki i do słuchaczy. Tak jak Bob Marley chcemy budzić szacunek naszą działalnością.

Zgodzisz się, że tamte czasy były ciekawsze dla muzyki i sprzyjały tworzeniu subkultur?

Ale zawsze jest się przeciwko czemu buntować, nie ma nudnych czasów. Nawet Ameryka Obamy nie oznacza, że od razu wszystkie problemy znikną. Choć daje nadzieję na to, o co walczyliśmy w młodości. Byliśmy pokoleniem wychowanym w czasie wojny, nieufnym wobec władz. A na każdym kroku słyszeliśmy teksty: „nie mów do mnie czarnuchu, ty białasie”. Reakcją na to byli tacy artyści, jak Marley, Curtis Mayfield czy wokalistki, które mówiły o równouprawnieniu kobiet. My też mówiliśmy o sprawach społecznych i skupialiśmy wokół siebie ludzi. Natomiast od lat 90. zespoły grunge’owe czy raperzy zaczęli mówić tylko o sobie. Nie krzyczeli już „my”, tylko śpiewali o swoim cierpieniu albo o pieniądzach i kobietach. Patrząc po zespołach emo, ten stan trwa do dziś.

Źródło: dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Najczęściej komentowane

«