Tajemnica śmierci Jacksona rozwiązana
Propofol - silny lek znieczulający, używany przez anestezjologów w czasie operacji - zabił Michaela Jacksona. Koroner Los Angeles ogłosił wyniki badań zwłok muzyka. Jest teraz niemal pewne, że zarzut zabójstwa usłyszy lekarz Jacksona, który przyznał się, że wstrzykiwał mu Propofol.
- Michael Jackson żyje i ma się dobrze?
- Świat świętował urodziny Jacksona
- Jacksonowie robią show z żałoby po Michaelu
- Pogrzeb Michaela Jacksona znów przesunięty
- Modelka przebrała się za Michaela Jacksona
- Lekarz Michaela Jacksona: Prawda zwycięży
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W organizmie Michaela Jacksona stwierdzono śmiertelne stężenie Propofolu - ogłosił koroner Los Angeles.
W tej sytuacji doktor Conrad Murray najpewniej odpowie przed sądem za morderstwo. Jak zeznał w śledztwie, co wieczór podawał Michaelowi Jacksonowi 50 miligramów Propofolu. Tłumaczył, że muzyk cierpiał na bezsenność i zasypiał tylko po podaniu zastrzyku z tym silnym lekiem.
>>>Jacksonowie robią show z żałoby
Co prawda przesłuchiwany lekarz tłumaczył się, że jakiś czas przed śmiercią Króla Popu zmniejszył mu dawkę Propofolu do 25 miligramów, a strzykawkę uzupełniał innymi medykamentami. Przyznał też, że 25 czerwca - gdy Michael Jackson zmarł - podał mu również Valium na uspokojenie oraz dwa silne środki psychotropowe: Lorazepam i Midazolam.
>>>Zarobił tysiące dolarów na śmierci Jacksona
Michael Jackson zmarł 25 czerwca w swoim domu w Los Angeles, po podaniu mu przez doktora Conrada Murraya zastrzyku z silnymi lekami przeciwbólowymi i rozluźniającymi. Gdy muzyk stracił przytomność i przestał oddychać, lekarz próbował go reanimować. Bezskutecznie.




























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!