Sia "Some People Have Real Problems"
Wyd. Hear Music 2008
Ocena 3/6


Sia Furler od blisko dziesięciu lat dzielnie walczy o miejsce dla siebie na europejskim rynku. Śpiewała chórki u Jamiroquaia, nagrywała z Zero 7, współpracowała z Massive Attack i Williamem Orbitem. Prawdziwym przełomem w jej karierze była dopiero piosenka „Breathe Me”, która najpierw trafiła do serialu „Sześć stóp pod ziemią”, a potem do m.in. reklamy coca-coli. Na fali takiego zainteresowania wreszcie w zeszłym roku poważną ofertę wydania albumu „Some People Have Real Problems” złożyła jej wytwórnia Hear Music, związana z siecią Starbucks - idealnie trafiając w gusta swojej klienteli.

Bo Sia uprawia elegancką i niebanalną muzykę popularną, która możne nie ma większych szans na listach przebojów, za to idealnie sprawdza się w kawiarniach. Nic dziwnego, że zdania na temat jej twórczości są skrajnie podzielone. Jedni porównują ją do Kate Nash, Feist czy nawet Norah Jones, a drudzy narzekają, że to twórczość jest miałka i nijaka. Na jej korzyść na pewno działają takie piosenki, jak stonowane „Little Black Sandals” z zaraźliwym refrenem czy równie niezobowiązujące „Day Too Soon”, w których Sia daje szeroki pokaz możliwości wokalnych. Doskonale wokalistka zgrywa się też z Beckiem w „Academia”, który zresztą użyczył jej swoich muzyków do nagrań.

p

Z ich pomocą artystka może realizować wszelkiego rodzaju pomysły na swoje piosenki, w których przewijają się elementy r’n’b, soul, rock czy jazz. Jest w nich miejsce na podniosłe i sentymentalne aranżacje instrumentów smyczkowych („Soon We’ll be Friends”), rozbuchane i stylowe partie instrumentów dętych („Electric Bird”), jak i ciekawe rozwiązania w warstwie elektronicznej w „Playground”. Niestety w ogólnym rozrachunku Sii zwyczajnie brakuje pomysłu na siebie i solidny, spójny album – porządne, żywe piosenki przemieszane są z kiepskimi balladami, w których Sia próbuje udawać Reginę Spektor, a jej proste popowe melodie z doskonałymi kompozycjami Raya Davisa.

Na polskim rynku pewnie bez jednego przeboju i akcji promocyjnej trudno wróżyć jej fenomen na miarę Lenki czy Ayo. Ale jeśli czasem zdarzy się wam ją usłyszeć, popijając kawę, to i tak będzie duży sukces.