Przytaczamy najciekawsze wyjątki z rozmowy.

W tym roku Maciej Maleńczuk wygrał opolskie Premiery piosenką "Niewiele ci mogę dać". Czy w przyszłym roku wróci na deski opolskiego amfiteatru? "Tylko krowa nie zmienia poglądów. Nigdy się nie zastanawialiśmy dlaczego ten Polski festiwal jest organizowany właśnie tam, może to ma jakieś podwójne dno" - padło w odpowiedzi na przypomnienie, że na tej samej scenie, gdzie zdobył główną nagrodę dla najlepszej premierowej piosenki, kilka lat wcześniej wygwizdano go za obraźliwe komentarze pod adresem mniejszości niemieckiej. "Jeśli się okaże, że do wakacji znowu wyjdzie mi fajna piosenka, to zastanowię się czy jej nie wysłać na premiery do Opola i wygrać jeszcze raz" - zapowiedział.

Dlaczego nie pojedzie na festiwal w Jarocinie, zamiast tego wybierając opolskie klimaty? "Nie jestem fanem Jarocina i nigdy nie byłem. Nie lubię tego bydła. Nie mówię, że punk to bydło, ale ogólnie nie lubię bydła, a festiwal w Jarocinie niejednokrotnie obrzucał wykonawców błotem i kamieniami. Pluli nawet na Republikę" - odpowiedział Maleńczuk.

Na początku listopada powróci albumem "Psychodancing vol. 2". Największe zaskoczenie płyty? Wieńczący ją kawałek "Medley", będący 10-minutowym zlepkiem dźwięków w stylu... obciachowego disco. ""Medley" jest szalone, a był pomysł żeby zrobić taką całą płytę (...) tego nikt by nie przeżył" - wyznał wokalista. Jakiej reakcji na to obciachowe disco spodziewa się Maleńczuk ze strony starych fanów? "Moi starzy fani już powoli gryzą ziemię - odpowiedział.

Jednym z ostatnich przedsięwzięć muzyka jest współpraca z Behemothem. Na ostatniej płycie grupy zaśpiewał w piosence "Lucyfer". Co sądzi o twórczości Nergala i spółki? Niewiele, bo jak otwarcie przyznał "w życiu nie słyszałem żadnej płyty Behemotha". Więcej Maleńczuk powiedział o ostatniej miłości frontmana zespołu, Dodzie. "Dosyć mi się podoba i podoba mi się ich klimat", ale jak przewiduje: "Nie wyjdzie ten związek na zdrowie ani Dodzie, ani Nergalowi".

Co sądzi o nietypowych przedsięwzięciach muzycznych? Na przykład duecie z Dodą? "Nie wiem czy Dodzie coś takiego jak zaproszenie mnie na płytę przyszłoby do głowy. Wyszłoby na to, że jestem w stanie obsłużyć i Nergala i Dodę. Nergala za darmo, a Dodę za pieniądze". A gdyby tak zaproponowano mu występ na wiecu politycznym? "Na pewno nie będę się politycznie podpisywał" - rzekł twardo. Do kotleta też nie mógłby grać "jak by [ludzie w trakcie występu - przyp. red.] mi jedli, to bym się wk**wił". Występ w reklamie wchodzi w grę, ale tylko "jakiegoś alkoholu. Będą to łatwe pieniądze, nie ma problemu".



Całość przeczytacie TUTAJ.