Patti Smith przyjedzie do Katowic z wydanym przed czterdziestu laty debiutem "Horses". Wyprodukowana przez Johna Cale'a płyta nie tylko zapoczątkowała karierę najwspanialszej poetki rock and rolla, ale stała się jednym z filarów rodzącego się właśnie punk rocka. Nie ma takiego zestawienia albumów wszech czasów, w którego czołówce nie znaleźlibyśmy "Horses", trudno policzyć artystów przyznających się do inspiracji tym materiałem.

Pablopavo gościł już na OFF-ie, ale choć było to zaledwie kilka lat temu, zdążył już od tamtej pory nagrać kilkanaście nowych płyt. Sam, z Ludzikami, z Vavamuffin, ze Zjednoczeniem, jako gość w najróżniejszych składach. Trudno na rodzimej scenie znaleźć artystę bardziej pracowitego, wszechstronnego, a przy tym niezmiennie dbającego o jakość tego, co robi. Miniony rok był czasem absolutnej dominacji Pablopavo. "Polor" nagrany z Ludzikami i samotne "Tylko" zasłużenie znalazły się na szczycie płytowych podsumowań sezonu, czego zwieńczeniem było przyznanie artyście Paszportu Polityki.

Hippisowska wręcz, psychodeliczna wolność Władysława Komendarka ściera się u niego z matematyczną dyscypliną futurystycznych wizji i syntetycznych brzmień. Popularność zdobył dzięki grze w progrockowej formacji Exodus, ale jego późniejsze eksperymenty, w tym muzyka teatralna i filmowa, sprawiają, że dzisiaj Komendarek to nie tylko nazwisko wizjonera i pioniera polskiej elektroniki, ale wręcz osobny gatunek muzyki.

Przynależności gatunkowej muzyki tworzonej przez Ryana Lotta, bo tak naprawdę nazywa się Son Lux, nie sposób jednoznacznie określić. To songwriter na miarę XXI wieku, korzystający z wszystkich dostępnych środków, by osiągnąć cel. I trzeba przyznać, że jest bardzo skuteczny, niezależnie od tego, czy mówimy o intymnych i monumentalnych zarazem pieśniach, łączących hymniczność folku z avanthopowymi brzmieniami czy o jego muzyce filmowej (m.in. "Looper"). Jeśli klasie artysty świadczy towarzystwo, wystarczy powiedzieć, że Ryan ma na koncie współpracę m.in. z Sufjanem Stevensem, Richardem Perrym (Arcade Fire) i Lorde.

Pierwszy człon nazwy Future Brown tego kolektywu mówi wszystko – tak brzmi muzyka przyszłości. Natomiast nazwiska artystów wchodzących w jego skład wszystko wyjaśniają: jeżeli za wspólny projekt wzięli się Fatima Al-Qadiri, J-Cush oraz didżejski duet Nguzunguzu (czyli Asma Maroof i Daniel Pineda), efekt musiał być oryginalny i intrygujący. Nic dziwnego, że kontrakt do podpisania podsunęli im natychmiast bossowie Warp Records (pod koniec lutego ukaże się długogrający debiut Future Brown).

Innercity Ensamble to nie jest zespół. To idea łącząca siedem indywidualności, które czasem, na scenie, na krótko stają się zespołem. Muzycy znani z takich grup i projektów jak HATI, Sing Sing Penelope, Ed Wood, Stara Rzeka czy Dwutysięczny pod wspólnym szyldem Innercity Ensemble dają się ponieść rwącemu strumieniowi improwizacji, który wiedzie ich od jazzu, przez noise i kraut rock, po transowe nawiązania do eksperymentującej elektroniki.

Decapitated to jeden z najważniejszych polskich zespołów metalowych, dowodzony przez Vogga, fenomenalnego gitarzystę znanego również z grup Lux Occulta i Vader. Chwaleni za oryginalne podejście do death metalu, zadebiutowali jako nastoletni młodzieńcy w barwach kultowej wytwórni Earache, tej samej, która dała światu Napalm Death czy Morbid Angel. Zjeździli już ze swoją muzyką cały świat, by wreszcie – w ramach trasy promującej najnowszy album "Blood Mantra" – dotrzeć na OFF Festival.

The Budos Band to perła w katalogu kultowego nowojorskiego labelu Daptone. Instrumentalna formacja, zdominowana przez szalejące dęciaki, która w sobie tylko właściwy sposób łączy afro-beatową euforię, jazzowe improwizacje i funkowy puls. Oraz ciężar i intensywność heavy metalu. Tak, to naprawdę możliwe, posłuchajcie tylko "Burnt Offering", ich najnowszego albumu. Aaron Doyes i Indra Dunis, czyli Peaking Lights, proponują euforyczną muzykę domowej roboty. Niedoskonałą, ale mimo – a może nawet głównie dlatego – prawdziwą i hipnotyzującą. Zespół ma kontrakt z Domino.

Nie dajcie się zwieść pozorom - miłe, uśmiechnięte Dunki z Selvhenter ze sceny spuszczą wam taki łomot, że zapomnicie, jak się nazywacie. Idąc w ślady The Thing czy awangardzistów z Japonii ten żeński kwintet pompuje we freejazzową swobodę noise'owe umiłowanie hałasu i metalową bezkompromisowość. Zdawać by się mogło, że ich wydana w grudniu 2014 roku płyta "Motions of Large Bodies" nie pozostawia wiele miejsca na podkręcenie tempa i radykalizację brzmienia, a jednak na koncertach Selvhenter jest jeszcze bardziej bezkompromisowy.

Wcześniej udział w OFF Festivalu potwierdzili Run The Jewels, Sunn O))) i The Julie Ruin, a także Jacek Sienkiewicz, Girl Band i Kristen. Jubileuszowa, 10. edycja festiwalu odbędzie się w dniach 7-9 sierpnia. Trzydniowe karnety dostępne są w cenie 200 zł.