Igor Boxx z remiksami pod górę
Nie dawajcie znajomym grzebać w waszej muzyce, bo mogą wam tylko popsuć płytę. Przekonał się o tym Igor Boxx.
- Öszibarack plus Igor Boxx równa się...
- Igor Boxx z Wrocławia do stolicy
-
Zobacz gwiazdy Openera!
- Zobacz gwiazdy Selectora
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Po co zmieniać i poprawiać kawałki, które są dawno skończone i brzmią fajnie? Wiadomo, że w przypadku muzyki poskładanej z sampli i bitów nigdy nie brakuje chętnych do zrobienia remiksów – to jednak nie usprawiedliwia Igora Boxxa, dlaczego rozdał kolegom z Wrocławia ścieżki ze swojego ostatniego materiału. "Breslau" był od początku do końca przemyślany jako koncept album, który miał klimat i fabułę. A "Last Party in Breslau" to jedynie zbiór tych samych utworów w wersjach mniej lub bardziej tanecznych, które też są mniej lub bardziej udane.
Na przykład "Alarm" trochę ciekawiej rozbudował Magiera niż Agim Dzelili, ale i tak nie ma to jak klimatyczny jazzujący oryginał. Podobnie w przypadku monotonnego elektronicznego remiksu "Tank" czy dubowej wersji "Downfall". Zresztą sam Igor też dokonał kilku zmian. W "Echo of the Red Planet" z wokalistką Nuno pomógł mu w tym Marcin Cichy, z którym kiedyś tworzył duet Skapel. Już lepiej było wydać ten utwór na winylu i dodać na drugą stronę "Russian Percussion (Elektronz Remix)" i "Street Fighting (Spaso Remix)", a na pewno kilku didżejów skakałoby na imprezie z radości.
Igor Boxx | Last Party in Breslau | iSound




















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!