Trochę pospieszyliśmy się z informacją o naszym wyjeździe do USA. Wszystko było zaklepane: bilety lotnicze, sala, plakaty, w radiu puszczano dżingle i sprzedawano już nawet bilety na koncert. Niestety pojawił się problem wiz, którego nie byliśmy w stanie rozwiązać wystarczająco szybko – tłumaczy portalowi naTemat Łukasz "Kojro" Kojrys, menedżer Enej. Wszystko miał załatwić organizator, potknął się jednak na kwestii wizowej.

W pierwszej fazie musieliśmy wysłać mu dokładne informacje o zespole, tak żeby mógł w naszym imieniu rozpocząć procedurę wizową. Musieliśmy opisać nie tylko każdego muzyka ale realizatorów dźwięku i wszystkie osoby pracującego z zespołem. Dodatkowo wysłaliśmy np. linki do programów, które potwierdzały nasze istnienie i zwycięstwo w "Must be the music" - dodaje. To jednak było za mało dla władz USA.

To były śmieszne rzeczy w stylu zdjęć biletów z koncertów w Polsce, plakatów, ulotek, danych o zagranicznych koncertach, wypowiedzi ludzi, którzy z nami współpracowali, zdjęcia zdobytych nagród i ogólnie całej masy informacji dotyczących zespołu. Generalnie chodziło o to, żeby potwierdzić, iż Enej naprawdę istnieje - wyjaśnia portalowi Kojrys. Zdaniem prawnika, którego wynajął zespół, po zgromadzeniu wszelkich wymaganych papierów, zostało już za mało czasu, by muzykom załatwić wizy wjazdowe.

Ludzie z Eneja zapowiadają jednak, że zorganizują kolejny koncert, tym razem jesienią. Obiecują, że tym razem na pewno pojawią się w Stanach.