Pod koniec maja ukaże się twoja pierwsza płyta zatytułowana "Comfort and Happiness". Czujesz się aż tak szczęśliwy, że deklarujesz to w tytule debiutanckiego krążka?
Dawid Podsiadło: Tak, jestem szczęśliwy. Sprawił to choćby sam fakt, że mogłem tę płytę nagrać.

Wydajesz ją niemal równo rok po zwycięskim dla ciebie finale II edycji programu "X-Factor" i kilka dni po 20-tych urodzinach. Tak to sobie zaplanowałeś?
– Nie, choć fajnie że tak wyszło. Udało się ten krążek wydać nawet w niecały rok, bo finał programu był 2 czerwca ubiegłego roku, a moja płyta ukazuje się 28 maja.

Wyglądasz na spokojnego, cichego, wrażliwego chłopaka. Jak się czujesz w brutalnym świecie show-biznesu?
– Na razie show-biznes nie jest dla mnie aż tak brutalny. Póki, co spotkałem na swojej drodze życzliwych ludzi, wierzących w moje plany. Nie mam, więc powodów, by czuć się zniesmaczony.

Ale kolorowa prasa i portale już cię opisują – jak jesteś ubrany, gdzie byłeś.
– Lubię być dobrze ubrany, więc nie mam z tym większego problemu (śmiech). Ale nawet jakby się komuś coś w moim stroju nie spodobało, gdyby się okazało, że włożyłem gdzieś za duży garnitur, to raczej nie zamierzam sobie z tego powodu robić wyrzutów. Chciałbym być muzykiem, kiedyś zostać artystą, i to jest dla mnie najważniejsze. A może przez taki tekst o za dużym garniturze ktoś zechce poznać moją muzykę?

Świat show-biznesu powoduje, że ludzie chcą o tobie wiedzieć wszystko, nawet to, co intymne. Zapytam, więc z przymrużeniem oka: jaką zupę lubisz?
– Chyba nie jestem wielkim fanem zup, choć zawsze w domu bywały. Jeśli miałbym coś wybrać, to poszedłbym w grzybowe i pieczarkowe klimaty.

A jak odpoczywasz?
– Na przykład oglądam z bratem i dziewczyną filmy albo seriale – "Zakazane imperium", "Grę o tron" czy "Żywe trupy". Poza tym pasjami grywam w gry komputerowe, na co mam coraz mniej czasu. No a ostatnio – choć mam jeszcze mnóstwo gier, w które nie zagrałem – zmuszam się do czytania książek. Wciągnął mnie teraz "Cień wiatru" i pierwsza część "Millenium".

A co z fankami? Kamil Bendarek tuż po tym jak zaistniał w "X-Factor" zamieniał się na kurtki, żeby niezauważonym wyjść z koncertu. U ciebie jest podobnie?
– U mnie jest jednak spokojniej. Nie miałem jeszcze takich wielkich akcji.

Po maturze i finale starczyło czasu i siły na studia?
– Tak, zacząłem zaocznie anglistykę w moim mieście. Ale chyba na pierwszym semestrze się skończy... Nie tylko, dlatego, że dawno mnie na tych studiach nie było i nie wiem, co będzie z zaliczeniami, ale myślę również o studiach dziennych, tak "po bożemu". Na przykład dziennikarstwie radiowym, bo chciałbym kiedyś móc spróbować swoich sił na antenie.

Co do muzyki i anglistyki – czemu na płycie śpiewasz głównie po angielsku?
– Bo potrafię (śmiech). Lubię i robię to lepiej niż po polsku. Są gitarzyści, którzy wolą gitary basowe od zwykłych. Ja wolę śpiewać po angielsku, niż po polsku. A odpowiadając poważnie: śpiewając po angielsku czuję, że jestem bardziej autentyczny i przekazuje więcej prawdy. Trochę zresztą ubolewam nad tym, że w Polsce nie tylko woli się, gdy rodzimy artysta śpiewa po polsku, a wręcz nie lubi go, gdy wykonuje swoje utwory w innym języku. To niezrozumiałe. Dla mnie język, w którym jest utwór, to rzecz najmniej istotna. To, czy słowa piosenki, które oczywiście są bardzo ważne, są po polsku, angielsku czy szwedzku, jest wtórne. Można je sobie przecież przetłumaczyć. Najwięcej mówią muzyka, wokal, emocje. Mam nadzieję, że zmieniają się już czasy i przestaniemy postrzegać muzykę przez pryzmat języka. To chyba wręcz trochę ksenofobiczne.

Może, dlatego wciąż tak jest, że wielu zwyczajnie nie rozumie słów w językach obcych.
– O słowach swoich piosenek chętnie opowiem! Tak jak mojej babci – przetłumaczyłem jej wszystkie utwory z mojej płyty i babcia nie ma żadnego problemu z tym, że śpiewam po angielsku. Nawet je sobie nuciła, poruszała się do rytmu...

Płytę wydajesz w przeddzień wakacji. Będziesz je miał w tym roku?
– Mam nadzieję, że nie! Liczę, że będą zapracowane, pełne grania i muzyki. Ale pewnie na kilkudniowy wypad w góry będę mógł sobie pozwolić.

Zapytam na koniec początkującą gwiazdę czy już wie, co sobie kupi za pierwsze duże, zarobione pieniądze?
– Jeszcze nie wiem - może mieszkanie albo jakiś supersamochód. Póki co nie mam większych potrzeb. Chyba to mieszkanie byłoby lepszym pomysłem...

Rozsądnym facetem jesteś, jak na 20-latka.
– Staram się...

Dawid Podsiadło – wokalista i autor piosenek. Wygrał II edycję programu "X-Factor". Pochodzi z Dąbrowy Górniczej. Producentem muzycznym jego pierwszej płyty "Comfort and Happiness" oraz współkompozytorem piosenek jest Bogdan Kondracki, który współpracował też m.in. z Anią Dąbrowską czy Moniką Brodką.