Tekst utworu (autorstwa Zofii Kondrackiej) został napisany w "ponglish", czyli nowomowie stanowiącej mieszankę polszczyzny i języka angielskiego – podkreślała wielokrotnie Natasza Urbańska i teraz opublikowała w sieci jego tłumaczenie (pisownia oryginalna):

"To naprawdę nie ma znaczenia
Po imprezie, czy też przed.
Zwyczajnie – upadłam na podłogę,
doznając niewielkich, chociaż niestety widocznych obrażeń.
Szczególnie na twarzy.
Zaproś mnie na parkiet a zapomnisz o bożym świecie
Tamten mężczyzna nic dla mnie nie znaczy, jest pozbawiony charyzmy
I mnie nie pociąga.
Jestem popularna na portalach społecznościowych
jednak rzeczywistość mnie przerasta, czasami czuję się wręcz zagubiona.
Żyję w wyimaginowanej sferze marzeń sennych
Mam wrażenie , że babcia karmi mnie kurczakami faszerowanymi
antybiotykami. (czy to uzależnia?)
Tatuaże Józefa robią wrażenie,
Trzeba przyznać, że facet ma styl
więc o co Ci chodzi?
Nie tragizuj.
Chciałabym odsapnąć, odetchnąć.
Zachwycić się czymś, podniecić
Żyję w wyimaginowanej sferze marzeń sennych
A może najzwyczajniej babcia mnie podtruwa ..( homeopatia ? mam nadzieję )
Skręcanie bibuły wypełnionej marihuaną (podobno ma być zalegalizowana) za kulisami , jakaś woda gazowana, jakiś sok
( czy sok z brzozy to również dżus?)"

I już wszystko jasne? Bo, naszym zdaniem, wciąż – po polsku czy w "ponglish" – trudno się w tym tekście doszukać jakiegoś sensu...