– Czasami zarabiam [na muzyce – red.] osiem tysięcy miesięcznie, czasami zarabiam dwa tysiące miesięcznie – powiedział Tymon Tymański w programie "Uwaga!" na antenie TVN.

Ojciec trójki dzieci chwyta się więc różnych zajęć: pisze felietony, prowadzi radiową audycję, przygotowuje spektakle teatralne. – Ja to nazywam pichceniem na czterech fajerkach. Nie mogę postawić tylko na muzykę zamiast rodziny. To jest kompromis daleko posunięty. Rodzina jest ważniejsza niż duma, moim zdaniem – mówi rockman.

– Jeżeli ta robota [w radiu – red.] się skończy, to nie pójdę gdziekolwiek na konferansjera, ponieważ to nie jest moja bajka. Raczej będę biedakiem, muzykiem znowu – zastrzega Tymański.