Mick Jagger i David Bowie byli przyjaciółmi, a ponoć (jak twierdzi pierwsza żona zmarłego niedawno muzyka Angela Bowie) również kochankami. Razem też nagrali w 1985 roku wielki hit "Dancing in the Street". – Nie pamiętam dokładnie, jak się poznaliśmy, ale bardzo często spotykaliśmy się w Londynie na początku lat 70. – opowiada Jagger na łamach "Rolling Stone". – Dużo razem imprezowaliśmy. Przychodził do mojego domu i puszczał swoją muzykę. Uwielbiałem patrzeć, jak się rozwija pod względem artystycznym – wspomina i dodaje: – On był jak kameleon. Potrafił dostosować się do każdego gatunku, ale zawsze miał unikalne podejście, zarówno pod względem muzycznym, jak i lirycznym.

Zdaniem legendarnego Stonesa, Bowie wykorzystywał jego pomysły, o co jednak nie ma pretensji. – Czasem mnie kopiował, ale był przy tym bardzo szczery. Jeśli wykorzystał jakiś mój ruch, mówił: "To jeden z twoich ruchów – tylko próbowałem".

David Bowie zmarł 10 stycznia 2016 roku po 18-miesięcznej walce z rakiem. Dwa dni po 69. urodzinach i premierze swojej płyty "Blackstar". Jego odejście było szokiem dla świata. Dla Micka Jaggera również: – To bardzo smutne, kiedy ktoś odchodzi, a ty nie spotkałeś się z nim od dłuższego czasu. Żałujesz, że nie zrobiłeś tego lub tego. Ale tak właśnie się dzieje. Dziwne rzeczy spotykają nas w życiu – mówi frontman The Rolling Stones.

31 marca w Nowym Jorku odbędzie się koncert poświęcony pamięci muzyka, w którym udział wezmą m.in. The Roots, Cyndi Lauper i jego wieloletni producent – Tony Visconti.