Czyżby królowa muzyki pop nie radziła sobie z problemami osobistymi? Podczas koncertu w Nowej Zelandii płakała, opowiadając jak tęskni za synem. W Melbourne znów popłakała się mówiąc o Rocco. Publiczności zaś tłumaczyła, że jej strój klauna "symbolizuje złamane serce".

– Jedną z rzeczy, które zamierzam tu zrobić, a nie robiłam tego nigdy wcześniej występując, będzie picie alkoholu – oświadczyła Madonna według portalu interia.pl. W komentarzach części fanów po koncercie pojawiły się informacje, że gwiazda otwarcie pociągała z butelki, a dwie tancerki z jej zespołu co jakiś czas donosiły jej drinki.

57-letnia wokalistka przegrała z byłym mężem Guyem Ritchiem walkę o prawo do opieki nad ich 15-letnim synem Rocco. Od grudnia chłopiec mieszka w Londynie ze swoim ojcem. Plotka głosi, że uciekł od Madonny, gdy ta po 27 latach znów związała się ze swoją wielką miłością Seanem Pennem. – Madonna kocha Seana tak samo jak wtedy, gdy go po raz pierwszy poznała – zdradza informator Radar Online. – Są razem. Dlatego Rocco odszedł. Nienawidzi Seana.

Dyskografię Madonny zamyka wydany w marcu 2015 roku album "Rebel Heart" (trzynasty w jej dorobku), który właśnie promuje koncertami.