Wśród skradzionych fotografii znalazły się m.in. zdjęcia Adele z dzieciństwa i czasów, gdy była nastolatką, ale także USG i fotografie jej 3-letniego synka Angelo. Najprawdopodobniej zostały wykradzione z poczty elektronicznej partnera gwiazdy –  Simona Koneckiego.

Najpierw zdjęcia pojawiły się na Facebooku w prywatnej grupie fanów Brytyjki, co jeden z jej wielbicieli szybko zgłosił menedżerom Adele. Skradzione fotografie krążą jednak w internecie.

Adele od początku kariery bardzo chroniła swoją prywatność. Brytyjskie media donoszą, że ciesząca się ogromną popularnością wokalistka "jest zła i zasmucona całą sytuacją". Oficjalnie jednak gwiazda (będąca w trakcie tournée promującego album "25") nie zabrała głosu w sprawie wycieku.