Czego możemy się spodziewać po twoim koncercie na Open’erze?
Piotr Zioła:
Za każdym razem, gdy wychodzę na scenę, chcę zaśpiewać jak najlepiej. Z każdego koncertu wyciągam wnioski, które staram się wdrożyć przy następnym. Tym razem będzie podobnie, ale scena będzie większa, więc towarzyszący mi stres również będzie większy. Dodatkowo chcę zaprosić gości. Mam okazję zaprezentować autorski materiał przed dużą publicznością i postaram się tego nie zepsuć.

Czekasz szczególnie na koncert jakiegoś artysty?
Jest kilku wykonawców, których występów na pewno nie chciałbym przegapić: Red Hot Chili Peppers, Paul Kalkbrenner, Tame Impala, Tha Last Shadow Puppets, Mac Demarco i PJ Harvey. Będę słuchać możliwie jak najwięcej.

Masz jakiś koncertowy rytuał, czynność, którą wykonujesz przed samym występem?
Nie chcę cię rozczarować, ale nie mam szczególnych rytuałów. Wypijam łyk whiskey i wychodzę na scenę.

Twój najbardziej zaskakujący koncert do tej pory?
Występ z Włodkiem Pawlikiem podczas koncertu inaugurującego 30. Tarnowską Nagrodę Filmową. Nigdy nie sądziłem, że zostanę zaproszony do współpracy z tym wybitnym pianistą, a już na pewno, że podczas koncertu zapomnę słów piosenki. Cały czas zaskakuję sam siebie, kiedy w takich momentach jestem w stanie wymyślić dalszy ciąg tekstu tak, żeby nikt się nie zorientował. To potrafi być bardzo zabawne.

Wykonasz kompozycje ze swojej debiutanckiej płyty "Revolving Door". Jakie były najtrudniejsze momenty podczas pracy nad tym albumem?
Było ich wiele. Według mnie najtrudniejsze jest przyznanie przed samym sobą, że materiał jest już skończony i najwyższa pora, by go wydać. Bardzo łatwo można się zapędzić w ciągłe poprawianie, a nie o to chodzi w muzyce. Kiedy ja uwierzyłem w ten projekt, musiałem sprawić, żeby uwierzyli w niego też inni. Poświęciłem tej płycie kilka ładnych lat mojego życia. Udało mi się nakłonić producenta Marcina Borsa do współpracy, następnie uzyskać kontrakt z wytwórnią. Oczywiście bywały chwile zwątpienia, ale dzisiaj wiem, że było warto i nie mógłbym wymarzyć sobie lepszego startu.

Kiedy uświadomiłeś sobie, że najbardziej odpowiada ci klimat retro, styl i muzyka sprzed kilku dekad?
Byłem trochę rozdarty, ponieważ moi rówieśnicy nie byli fanami starego brzmienia. Ale żyłem w zgodzie z muzyką, której na co dzień słuchali moi rodzice. Moje myślenie o muzyce zmieniła Amy Winehouse, która pomogła mi wyruszyć w podróż do lat 50. i 60. ubiegłego stulecia. Od tamtej chwili wiedziałem, że chcę się odwołać do tego bogatego okresu również w mojej twórczości.