Pytany przez Roberta Mazurka w porannej rozmowie radiowej Kazik Staszewski zapewnia, że nie widzi polityków, na których chciałby zagłosować. - Na dziś i na teraz nie mam na nikogo oddać głosu - przekonuje, podkreślając, że nie pójdzie na wybory.

Swój stosunek do polityki przedstawia za to w piosenkach na najnowszej płycie pod tytułem "Wstyd", którą dziennikarz RMF nazwał "najbardziej publicystyczną". Kazik w odpowiedzi przyznał, że "czuje się niedowartościowany w kwestiach muzycznych, natomiast przewartościowany w kwestiach publicystycznych".

No, ale właśnie, przepraszam bardzo. Jeśli to nie jest o polityce, to o czym? - dopytuje Mazurek i cytuje fragment tekstu z piosenki: "Ponieważ sprawy się tak pokomplikowały, za konsekwencje by pociągnąć mnie dziś chcieli. Nie wiem jak wy, lecz ja spier... do Brukseli".

No to jest o Donaldzie Tusku, który... - odpowiada Kazik.

Nie, nie wpadłbym na to - ironizuje dziennikarz RMF.

No oczywiście. Dla mnie to było czytelne - stwierdza artysta. - Nawet ja powiedziałem jak nagrywaliśmy tę piosenkę, że to powinny dwa głosy męskie zaśpiewać. Ja jedną rolę, ktoś drugą - żeby było czytelne. Koledzy mi powiedzieli: przecież to jest jasne w ogóle, że to jest o Tusku i Kaczyńskim.

Bo druga część jest taka: "sam na sam z kobietą nigdy też nie byłem, na wizji wielkiej w takim razie się skupiłem" - sięga po kolejny fragment Mazurek.

Tak - potwierdza Staszewski. I z tego, co mówi, wynika jasny przekaz - że lepiej jest o polityce śpiewać, niż się nią zajmować. - Uważam, że nieskromnie robię w branży i w strukturze dużo bardziej istotnej i dużo bardziej trwałej niż doczesne i przyziemne przepychanki natury politycznej, które w ten czy inny sposób mam nadzieję przeminą. Myślę, że trochę dłużej moja twórczość pozostanie - zaznacza Kazik.