Podczas gali w warszawskim Teatrze Polskim wręczono nagrody polskiej Akademii Fonograficznej - Fryderyki. Nagrody były przyznawane 23. raz, a ich wyniki w sekcji muzyki rozrywkowej nikogo raczej nie zaskoczyły. Choć na pewno pojawią się głosy krytyki, że w niektórych przypadkach Akademicy głosowali zachowawczo.

Piotr Zioła, który dostał nagrodę za debiut roku jest bez wątpienia niezwykle utalentowanym wokalistą, posiadającym oryginalną i natychmiast rozpoznawalną barwę głosu. Jego zwycięstwo pokazuje jednak, że inni, bardziej awangardowi twórcy szans tu raczej nie mieli. Piotr - powtórzmy: nikt mu talentu nie obiera - porusza się w rejonach zbliżonych do klasyki rocka. A to na Fryderykach sprawdza się zawsze.

Zaskoczeniem dla części obserwujących były dwie nagrody dla Organka, który musiał pokonać dwukrotnie Hey (który jest zawsze żelaznym kandydatem do nagrody), ale także rywalizować z Agnieszką Chylińską oraz Anią Dąbrowską o tytuł piosenki roku.

Ania Dąbrowska dostała Fryderyka za album roku w kategorii muzyka pop. Nagrodę ktoś z piątki nominowanych dostać musiał, a z rywali (Agnieszka Chylińska, Piotr Zioła, Raz Dwa Trzy, Buslav) tylko Agnieszka wydawała się być groźnym rywalem. Wygrała płyta, która brzmi tak, jak poprzednie z repertuaru wokalistki, za to zawiera mniej przebojów, które będziemy śpiewać przez lata. W przyszłym roku konkurencja w tej kategorii będzie o wiele bardziej wyrównana.

Zaskoczenia nie było w kategoriach hip-hop oraz alternatywa. Wygrali ci, którzy powinni. O.S.T.R. dostał Fryderyka za "Życie po śmierci" - album doceniony i przez krytykę i przez słuchaczy, którzy kupili ponad sto trzydzieści tysięcy płyt. Można jednak śmiało rzecz, że wszystkie albumy nominowane w tej kategorii zostaną z nami na dłużej. Brodka z kolei nagrała album wyrastający ponad nasze rodzime podwórko. Ona musiała zwyciężyć, innego wyjścia być nie mogło.

W kategorii elektronika nagroda dla Reni Jusis dużo mówi o Akademii. Reni nagrała najlepszą płytę w życiu i bez wątpienia grubą przesadą byłoby stwierdzenie, że na Fryderyka nie zasłużyła. Ale za rywali miała nie byle kogo - m.in. Zamilską i XxanaxX. Gdyby wśród akademików było więcej młodych gniewnych, którzy szturmują pierwsze miejsca Olis, wynik byłby zapewne inny.

Złotego Fryderyka za całokształt dostała grupa Dżem, która wystąpiła podczas uroczystości i przemawiała krótko, zachowując skromność. Inaczej zrobiła Urszula Dudziak, która po dostaniu Złotego Fryderyka w kategorii jazz skradła show, mówiąc i żartując zdecydowanie dłużej, niż zakładał scenariusz.

Show nie należał do porywających. Część nie tylko przemawiających, ale także wręczających nagrodę by wyraźnie stremowanych. Nie zabrakło apeli o sięganie po muzykę z legalnego źródła, były specjalnie na tę galę przygotowane występy. Ze sceny padały delikatne aluzje polityczne. "Czasy są ponure, chrońmy kulturę, mówił Marek Dutkiewicz, który nawiązaując do filmu "Był sobie chłopiec", żartował, że nawet z tantiem z ogromnych przebojów w Polsce nie da się wyżyć.

Galę prowadził Tomasz Kammel, który tym razem poradził sobie z obowiązkiem bez zarzutu. Wspierał go głosowo, jako lektor Piotr Metz, co dodawało gali dynamiki i profesjonalizmu. 

Po latach galę wyprowadzono na prostą. Oczywiście nie brak uwag o brakach scenariuszowych, o słabej realizacji dźwięku w transmisji tv, ale przyznać trzeba, że - tak jak poziom muzyki w Polsce - poziom produkcji jest coraz wyższy.

Nie można się też nie oprzeć wrażeniu, że obserwowaliśmy - za sprawą takich, a nie innych nominacji - tylko wycinek rynku, a by dostać się na scenę, trzeba być na niej (poza kategorią debiuty) minimum pięć lat. Na Grammy wystarczy jeden mocny sezon, by być nie tylko zauważonym, ale i zostać laureatem. Prestiż nagrody nie będzie dalej wzrastał, jeśli w sposób radykalny nie zostanie poszerzony skład Akademii Fonograficznej o muzyków, którzy teraz nadają polskiej scenie muzycznej kolorytu. Czas uważniej patrzeć kto sprzedaje najwięcej płyt i przyciąga ludzi na płatne koncerty. Szkoda zmarnować ogrom pracy, który Fryderyki wyciągnął z niebytu do poziomu nagrody, o której znów się wszędzie mówi.

Oto lista zwycięzców:

JAZZ

Album roku:

Robert Majewski "Tribute to Henryk Majewski"

Artysta roku:

Zbigniew Namysłowski

Fonograficzny debiut roku:

Tomasz Wendt

ROZRYWKA:

Piosenka roku

Organek - "Mississippi w ogniu"

Debiut roku

Piotr Zioła

Teledysk roku

reżyser: Sebastian Pańczyk - "Postempomat" Dawid Podsiadło

Album Roku - Muzyka Pop

Ania Dąbrowska - "Dla naiwnych marzycieli"

Album roku - Alternatywa

Monika Brodka - "Clashes"

Album roku - elektronika

Reni Jusis - "Bang!"

Album roku - Hip-hop

O.S.T.R. - "Życie po śmierci"

Album rok - rock

Organek - "Czarna Madonna"

Album roku - muzyka korzeni

Martyna Jakubowicz - "Prosta piosenka"