1. Trzeba znać scenę ze Seattle

Być może to wiedza zapomniana, ale w pierwszej połowie lat 90. dzięki muzycznej scenie ze Seattle dokonała się muzyczna rewolta. „To nie była żadna scena” – wspominają obserwatorzy tamtych wydarzeń w świetnym filmie dokumentalnym "Hype". Zwracają uwagę, że grupa ludzi po prostu spotykała się w kilku klubach i grała w ciągle to innych zestawieniach. Po jakimś czasie ich propozycja muzyczna okazała się na tyle ciekawa i wywrotowa, że zmieniła (na jakiś czas) świat.

2. Trzeba wiedzieć, co się stało w 1991 roku

Opisana rewolta dokonała się w 1991 roku. Iskrą był oczywiście album „Nevermind” Nirvany, ale to Soundgarden był pierwszym zespołem, który podpisał umowę z wielką wytwórnią fonograficzną. Czy był to początek końca sceny, czy ruch, który sprawił, że lepiej ją poznaliśmy? Oceńcie sami. Trzeba jednak przyznać, że pojawienie się w masowych mediach Alice In Chains, Pearl Jam, Nirvany i Soundgarden trafiło na wyjątkowo podatny grunt. Cornell śpiewał wtedy m.in. tak:

3. Trzeba znać „Superunknown”

Album z 1994 roku, który jest jednym z najważniejszych w historii rocka. To tu pojawiło się nagranie „Black Hole Sun”, które w swoim czasie (kiedy nie było jeszcze YouTube oraz Facebooka) grane było przez wszystkie rozgłośnie radiowe świata. A MTV, które było wtedy muzyczną biblią, teledysk prezentowało po 30 razy na dobę. Płyta sprzedała się do dziś w ponad 10 milionach egzemplarzy. Uważana jest za najważniejsze, choć przez wielu również nie najlepsze dzieło w dorobku Soundgarden.

4. Trzeba znać Temple Of The Dog

Tworzenie supergrup wielu mierzi. Ale to były inne czasy. Powstanie Świątyni Psa pokazywało, jakie relacje łączyły ze sobą muzyków ze Seattle. Najważniejsza była przyjaźń, która zamieniała się w dźwięki, dopiero potem pojawiała się chęć zarobienia pieniędzy. Dla wielu połączenie sił Chrisa i muzyków Mother Love Bone (bez tej grupy nie byłoby z kolei Pearl Jam) jest najlepszym dokonaniem wszystkich muzyków kojarzonych ze sceną grunge.

5. Trzeba znać Audioslave

Pomiędzy 1997 a 2010 rokiem Soundgarden nie istniał. Muzycy rozstali się, a ich oświadczenia nie wskazywały na to, by kiedykolwiek mieli zagrać ze sobą. W podobnej sytuacji byli Tom Morello, Brad Wilk oraz Tim Commerford, muzycy Rage Against The Machine, które też zniknęło ze sceny muzycznej. Panowie założyli zespół, który sukcesu ich macierzystych formacji nie powtórzył, ale był istotnym bytem na rockowej scenie.

6. Każdy zna temat z „Casino Royal”

Cornell miał kompleksy. Bardzo chciał być kochany i uwielbiany, i ciągle wydawało mu się, że kochają go i uwielbiają wciąż za mało. Dlatego propozycję nagrania piosenki do filmu o przygodach Jamesa Bonda przyjął z otwartymi ramionami.

7.  Bo oddawał hołd innym zapomnianym

Kiedy Soundgarden oddawało hołd zespołowi Devo, fani grunge’u pytali tak, jak dziś pytają młodzi ludzie o Cornella, czyli „a kto to?”. Lubić nie lubić, znać wypada. Można rozpocząć od coveru w wykonaniu Soundgarden.