Lewandowski odpowiadał na pytania posłów PO i Nowoczesnej dotyczące organizacji 54. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Tomasz Kostuś (PO) pytał, czy minister kultury zaangażuje się i zakończy trwający konflikt pomiędzy prezydentem Opola a prezesem TVP Jackiem Kurskim i pomoże w organizacji tegorocznej edycji festiwalu.

"Nie należy upolityczniać sporu dookoła festiwalu w Opolu, w związku z tym my nie widzimy możliwości, żeby minister kultury i dziedzictwa narodowego, który jest politykiem, angażował się w ten spór w jakikolwiek sposób" - odpowiedział Lewandowski.

"Jeśli zaś chodzi o pogodzenie telewizji i artystów, to uważam, że artyści i telewizja nie mogą żyć bez siebie, ponieważ stanowią swego rodzaju małżeństwo. Wychodzę z założenia, że w spory małżeńskie nie należy wchodzić, poczekajmy, pewnie i tak się pogodzą" - powiedział wiceminister, pytany czy minister kultury zakończy spór pomiędzy telewizją a artystami.

Lewandowski podkreślił, że festiwal w Opolu to "nasze wspólne dobro narodowe". "Dlatego zachęcam wszystkie strony konfliktu, byśmy wspólnie nie eskalowali tego konfliktu, tylko pozwolili bezpośrednio zainteresowanym stronom na dojście do porozumienia".

W imieniu posłów Nowoczesnej pytanie zadawał Witold Zembaczyński, który pytał m.in. o to, jaki jest plan rządu na rozwiązanie konfliktu oraz jakie są koszty "awantury" wokół Opola.

"Problem z festiwalem polega na tym, że on został o wiele wcześniej upolityczniony przez drugą stronę sporu. Za rozwiązanie umowy (ws. organizacji festiwalu - przyp red) i za destrukcję festiwalu jest odpowiedzialny prezydent Opola. Czy miasto poniesie jakieś koszty z tego tytułu? Myślę, że poniesie jakieś koszty z tego tytułu, ponieważ niezgodnie z prawem została ta umowa wypowiedziana, w związku z tym - o ile wiem - Telewizja Publiczna będzie w sądzie dochodzić swoich roszczeń z tego tytułu" - zwrócił uwagę Lewandowski.

"Ja bardzo nad tym ubolewam, że ta sprawa została tak bardzo mocno upolityczniona, albowiem nie było tam żadnego politycznego wątku, nigdy nie pojawił się element cenzury. (...) Cała sytuacja została oparta na plotkach i dziwnie eskalowana, prawdopodobnie w interesie politycznym określonej strony sporu politycznego i jest mi bardzo przykro, że próbuje się grać tak ważnym wydarzeniem, jak festiwal w Opolu na arenie politycznej" - dodał.

Dopytywany o możliwość wystawienia mediatora w tej sprawie odpowiedział, powiedział: "Wydaje mi się, że już przedstawiłem dosyć precyzyjnie stanowisko ministra kultury, więc nie będę się powtarzać. (...) Za upolitycznienie tego sporu odpowiedzialna jest druga strona sceny politycznej, która eskaluje go tylko w oparciu o plotki, które powstawały dookoła tego festiwalu".

W poniedziałek władze Opola poinformowały, że wypowiadają TVP umowę na organizację 54. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej, który był planowany na 9 czerwca. Powodem - jak podano - jest niewywiązywanie się Telewizji Polskiej z zapisów umowy. W ostatnich dniach z udziału w imprezie zrezygnowało wielu czołowych artystów, w tym Maryla Rodowicz, która miała wystąpić tam z jubileuszowym koncertem.

W reakcji na tę decyzję TVP poinformowała, że pomimo rozwiązaniu umowy na organizację festiwalu odbędzie się on w zbliżonym terminie. Prezes TVP Jacek Kurski zapowiedział, że 54. Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej odbędzie się w innym mieście, a telewizja wystąpi z pozwem o wielomilionowe odszkodowanie od Opola.

Centrum Informacyjne TVP poinformowało, że do Telewizji Polskiej spływają liczne, dobrze przygotowane oferty od władz miast, zainteresowanych wspólną z TVP organizacją festiwalu piosenki polskiej lub większych koncertów. "Telewizja Polska rozważa różne propozycje i nie ignoruje żadnej poważnej oferty" - podano w informacji przesłanej PAP. Dodano, że pozew wobec władz Miasta Opole jest w trakcie formułowania.