„Gdy tworzyliśmy materiał na nowy album, dążyliśmy do nowych możliwości wyrażania muzycznej ekspresji.” - tłumaczy Burns – „Utwór ‘Under The Wheels’ był jednym z  optymistycznych jakie powstały. Sergio Mendoza, nasz klawiszowiec, który skomponował muzykę, był pod wpływem latynoskich i indie rockowych elementów, jakie można znaleźć w muzyce takich artystów, jak Los Fabulosos Cadillacs i The Clash. To przypomniało mi klimat albumu ‘Let's Dance’ Davida Bowie. Dosłownie wyobraziłem sobie, że podążam za postacią błąkającą się po ulicach miasta na deskorolce, ze słuchawkami na uszach, myślącą o takich tematach jak lęk czy światowe naciski. Ciężar słów kontrastuje lekkość i optymizm rytmów i melodii. To znak pokoju w tej erze maszyny wojennej, ścieżka, która zbliża nas do siebie, próbując znaleźć rozwiązanie.”.

Tworząc ‘The Thread That Keeps Us’, Joey Burns i John Convertino znaleźli duchowy dom w niezwykłym otoczeniu - nie w Arizonie, ale na północnym wybrzeżu Kalifornii - w studiu nazwanym Panoramic House. Budowany z gruzu i drewna odzyskanego ze stoczni (przez zespół nazywany The Phantom Ship) powstał wspaniały dom na krańcu świata, którego atmosfera szybko zaczęła przenikać do piosenek. Ważny wpływ miało także widmo Kalifornii, zarówno jako sennego stanu, jak i koszmaru - jego dwoistość słyszalna jest w muzyce, która nadała Calexico nowy kierunek i nową ostrość.

Pracując z wieloletnim realizatorem Craigiem Schumacherem, Calexico współprodukowało ‘The Thread That Keeps Us’ zbierając muzyków z całego świata, by stworzyć nieziemskie, ekspansywne brzmienie, wzbogacone postrzępionymi i przesterowanymi dźwiękami gitary.

„Jest trochę więcej chaosu i hałasu w miksie niż było w naszej muzyce do tej pory.” - podkreśla Burns. I chociaż ten chaos ma wiele wspólnego z tym gdzie „teraz znajdujemy się na planecie”, to jednak odzwierciedla także nieustanną potrzebę zespołu do eksperymentowania.

Jak mówi Burns: „Kiedy piszemy i wymyślamy coś, co wydaje się zbyt znajome, ktoś w końcu mówi : "To jest dobre, ale idźmy dalej i zobaczmy, co jeszcze możemy odkryć". To było naprawdę ważne dla ewolucji tego zespołu, abyśmy zawsze próbowali nowych rzeczy.”

„Zamiast pisać proste protest songi, chciałem opowiedzieć historie.” - mówi Burns. W dużej mierze zainspirowane jego wędrówkami po Północnej Kalifornii, które odbył podczas produkcji albumu, ich narracja odzwierciedla przesiedlenie, przemijającą egzystencję oraz - cytując Burnsa – „powrót do domu po nieobecności przez jakiś czas i zobaczenie, jak się zmieniło... być może w nie najlepszy sposób.”.