Wygrała nowoczesna piosenka Netty z Izraela. O zwycięstwie zadecydowały głosy publiczności. W głosowaniu jury wygrała propozycja z Austrii, śpiewana przez Cesara Simpsona.

Finał to inne emocje i inne odczucia. Można powiedzieć śmiało, że brak obecności Polaków podczas sobotniego konkursu sprawia, że z jednej strony – emocje są mniejsze, z drugiej – mogliśmy się skupić na poziomie piosenek. A wygląda na to, że kolejny raz, poziom konkursu się podnosi.

Powiedzmy sobie szczerze – tegoroczny finał każdej ze stron sporu o Eurowizję dostarczy amunicji. Ci, którzy twierdzą, że to kicz, tandeta i wszystko, co najgorsze, powołają się na występy np. Cypru, Ci, którzy twierdzą, że Eurowizja się rozwija stwierdzą, że najpopularniejszy telewizyjny format muzyczny świata przeżywa drugą, albo nawet i trzecią, młodość.

Świadczą o tym nie tylko występy artystów określanych, jako awangardowych. Propozycje Czech, Izraela być może mogłyby być określane jako przełomowe, ale… tylko wtedy, gdyby pojawiły się gdzieś pod koniec lat dziewięćdziesiątych. Tymczasem nagle okazało się, że większość krajów postawiło na jak najlepszą, jak najlepiej zaaranżowaną i zaśpiewaną piosenkę. Widać to było w propozycjach Ukrainy, Izraela, Norwegii, Niemiec, Australii, Francji, Szwecji, Austrii, Włoch, czy nawet oryginalnych w formie Węgrów. Co smutne – to samo możemy powiedzieć i o polskiej piosence – u nas zabrakło wykonania. Piosenka, na poziomie kompozycji, przez wiele europejskich mediów była określana na miejscach od 3 do 5. Cóż z tego, skoro na scenie klub był nagi. Szkoda, bo patrząc z czym weszły do finału Albania, Finlandia, Mołdawia, Serbia, czy Dania – naprawdę zabrakło niewiele.

Gospodarze dopięli swego. Pokazali, że można spojrzeć na muzykę z innej, mniej komercyjnej strony. Wspaniale, wręcz wzruszająco zaprezentował się Salvador Sobral, przypominając, że muzyka niekoniecznie jest tym, o czym myślimy włączając radio lub telewizję. Nawet na konkurs Eurowizji.

Zwycięstwo Izraela, choć spodziewane i wypatrywane, nie da nam nowej gwiazdy. Tego nagrania radia nie zagrają. Bardziej należy się spodziewać, że zwycięzcą - w sensie sukcesu komercyjnego - zostanie Austriak Cesar Simpson.

Prawdziwym wygranym okazała się Eurowizja. Format obronił się, a w tym roku dostarczył więcej dobrych piosenek, niż ktokolwiek był w stanie przypuszczać. My, jeśli chcemy się liczyć, musimy postawić na dobrą melodię, no i... dobry głos.

W takiej kolejności zaprezentowali się uczestnicy finału:
1. Ukraina: Melovin – „Under The Ladder”
2. Hiszpania: Amaia Romero i Alfred Garcia – „Tu Cancion”
3. Słowenia: Lea Sirk – „Hvala, Ne!”
4. Litwa: Ieva Zasimauskaite – „When We’re Old”
5. Austria: Cesar Sampson – „Nobody But You”
6. Estonia: Elina Nechayeva – „La Forza”
7. Norwegia: Alexander Rybak – „That’s How You Write A Song”
8. Portugalia: Claudia Pascoal – „O Jardim”
9. Wielka Brytania: SuRie – „Storm”
10. Serbia: Sanja Ilic & Balkanika – „Nova Deca”
11. Niemcy: Michael Schulte – „You Let Me Walk Alone”
12. Albania: Eugent Bushpepa – „Mall”
13. Francja: Madame Monsieur – „Mercy”
14. Czechy: Mikolas Josef – „Lie To Me”
15. Dania: Rasmussen – „Higher Ground”
16. Australia: Jessica Mauboy – „We Got Love”
17. Finlandia: Saara Aalto – „Monsters”
18. Bułgaria: Equinox – „Bones”
19. Mołdawia: DoReDoS – „My Lucky Day”
20. Szwecja: Benjamin Ingrosso – „Dance You Off”
21. Węgry: AWS – „Viszlat Nyar”
22. Izrael: Netta – „Toy”
23. Holandia: Waylon – „Outlaw In ‘Em”
24. Irlandia: Ryan O’Shaughnessy – „Together”
25. Cypr: Eleni Foureira – „Fuego”
26. Włochy: Ermal Meta i Fabrizio Moro – „Non Mi Avete Fatto Niente”