MEW wypełnili go przyzwoitym rockowym graniem. Jest tu kilka ciekawych numerów, chociażby indierockowy szybki "Witness". Wciągające są "Clinging to a Bad Dream" ze zmiennym klimatem, który momentami przypomina dokonania Pet Shop Boys, oraz przestrzenny "Making Friends". Gitarowym maniakom spodoba się "My Complication", w którym można usłyszeć gitarzystę Bloc Party Russella Lissacka. Wrażenie robi szybka końcówka "Rows", choć rozciągnięty do ponad 10 minut numer wydaje się o połowę za długi. Niestety, w odbiorze tego krążka przeszkadzają przesłodzone poprockowe balladki typu "The Night Believer".

Zdaje się, że materiałem "+ -" MEW nie zawojują list przebojów, ale też nie mają się specjalnie czego wstydzić. Pytanie, czy wydanie nieco ponad przeciętnej płyty ich satysfakcjonuje. Słuchaczom porządnego indie rocka pewnie to nie wystarczy.

MEW | + - | PIAS