Na poprzednich swoich płytach wydanych pod szyldem Tame Impala częstował nas sporą dawką psychodelii, tym razem jest ona dużo mniejsza i bardziej przystępna. Wiele jest tutaj momentów przypominających oldskulowe disco. Parker w wywiadach przyznaje, że chciał wreszcie stworzyć muzykę, która nadawałaby się na parkiet, bo jakoś do tej pory nie słyszał swoich kompozycji w klubach.

Teraz zapewne to się zmieni, bo singlowe, ponadsiedmiominutowe "Let It Happen" czy "The Less I Know The Better" doskonale nadają się do rozkręcenia imprez. Tame Impala imponuje też, kiedy śpiewa tzw. pościelówy przydatne na końcówki parkietowych szaleństw, kiedy publika już ledwo powłóczy nogami. Płyta otrzymała doskonałe recenzje od takich prestiżowych mediów jak "New Musical Express", "Pitchfork", "Q" czy "Guardian". I słusznie. Zakręt projektu Kevina Parkera w dance'owo-popową stronę się udał.

Tame Impala | Currents | Universal Music