Jedno z najstarszych miast w hrabstwie Los Angeles, dzisiaj niemal stutysięczne Compton. Przed ratuszem stoi pomnik poświęcony Martinowi Lutherowi Kingowi, tutaj narodziły się słynne gangi The Crips i The Bloods. Miasto zamieszkuje głównie klasa robotnicza, przeważają Afroamerykanie i ludność hiszpańskojęzyczna. To tutaj urodzili się bądź wychowali: aktorzy Kevin Costner, James Coburn, tenisistki siostry Williams, basista, członek Nirvany Krist Novoselic. Miasto stało się jednak sławne przede wszystkim dzięki raperom. Z Compton pochodzą bowiem The Game, Kendrick Lamar, Coolio, a przede wszystkim członkowie kultowego raperskiego składu N.W.A (Niggaz With Attitude). To właśnie dzięki nim cały muzyczny świat usłyszał w drugiej połowie lat 80. o Compton. Pierwsze skrzypce w N.W.A grali Eazy-E, Ice Cube oraz Dr. Dre. Ten ostatni wydał niespodziewanie swoją nową płytę i jak zapowiada – ostatnią.

1 sierpnia w radio Beats 1 Andre Romelle "Dr. Dre" Young ogłosił wydanie "Compton". Na budynku wytwórni Interscope Records w Santa Monica w Kalifornii zawisł też wielki baner z okładką płyty. Tytuł "Compton" nie pozostawiał złudzeń co do tego, o czym jest trzeci krążek legendy gatunku. Sam Dr. Dre przekonuje, że siłą napędową płyty stał się film "Straight Outta Compton", który opowiada historię N.W.A. Obraz F. Gary'ego Graya z powodzeniem radzi sobie w amerykańskich kinach (polska premiera 4 września). Dr. Dre, wraz z m.in. Ice Cube'em, jest jego współproducentem. Tytuł to nawiązanie do debiutanckiego albumu N.W.A z 1988 roku. Płyta, która zdefiniowała gangsterski hip-hop, zyskała rozgłos po tym, jak FBI upominało wytwórnię za zachęcanie do przemocy względem policjantów i ich znieważanie (sam tytuł piosenki "Fuck The Police" pokazuje, że nie byli bez racji), a MTV odmówiła wyświetlania klipu do singla "Straight Outta Compton". Trzy lata po ogromnym sukcesie skład wydał drugi i ostatni krążek "Niggaz4Life". Ten wylądował na szczycie Billboard 200, w samych Stanach sprzedał się w ponad 2 mln egzemplarzy. Potem panowie z N.W.A się rozeszli.

Dr. Dre założył własną wytwórnię Death Row Records, w której wydał debiutancki solowy album "The Chronic". Przy mikrofonie na przepełnionym klimatem g-funku albumie stanął Snoop Dogg. Dre zrewanżował się raperowi, produkując jego znakomity debiut "Doggystyle". Potem produkował jeszcze m.in. dla Tupaca Shakura, Nasa, Eminema, Busta Rhymesa i Jaya-Z. Założył też firmę produkującą sprzęt audio Beats, którą Apple kupił niedawno podobno za ponad 3 mld dolarów. W 1999 roku wypuścił swój drugi solowy album "2001" (siedmiokrotna platyna w Stanach) i... aż do sierpnia tego roku ucichł, jeśli chodzi o solowe krążki. Co prawda, od lat zapowiadał nowy materiał "Detox", ale ostatecznie nigdy nie ujrzał on światła dziennego. "Detox" miał być jego ostatnim krążkiem, ale wreszcie stał się nim "Compton".

Na "Compton" Andre Young zaprosił całą plejadę artystów, młody hiphopowy narybek oraz zasłużone gwiazdy. Są tu zarówno jego kolega z N.W.A Ice Cube, jak i ziomkowie z Compton, czyli Game i Kendrick Lamarowie, a do tego chociażby Snoop Dogg, Eminem, Jill Scott i Marsha Ambrosius. Płyta, z której Dre tantiemy ma przeznaczyć na budowę artystycznego ośrodka dla młodzieży w Compton, zadebiutowała w Top 10 list przebojów w 75 krajach, do tego zbiera bardzo dobre recenzje. "Compton" to z jednej strony tour de force Dr. Dre, pokazującego jego szerokie umiejętności producenckie, a z drugiej – pewne podsumowanie kariery. Choć zdaje się, że "doktor" nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, bo już w pierwszym numerze 50-letni dziś Dre przekonuje: – Andre young enough to still get involved / And Andre still young enough to say fuck y'all.

Na "Compton" jest wszystko, z czego słynął: funkowe podkłady, gangsterskie zagrywki, elementy klawiszowe, soulowe, jazzowe, a nawet gitarowe, do tego teksty przepełnione brutalnymi opowieściami z życia miasta, ulicy, niepozostawiające też suchej nitki na politykach i show-biznesie. Ta gęsta od pomysłów mieszanka może na raz przytłaczać. Zyskuje jednak z każdym przesłuchaniem. Dr. Dre to historia rapu i albumem "Compton" daje tego dowód.

Dr. Dre Compton | Aftermath/Interscope Records