Muzyka tej alternatywnej kapeli nie pasowałaby jednak jako tło do przygód R2D2, Chubaki i innych, bo więcej w niej jest jazgotu niż przystępnych melodii nadających się na soundtrack. Istniejąca już 20 lat kapela dowodzona przez Jeffa Tweedy'ego zaskoczyła nim swoich fanów, bo album pojawił się niedawno w sieci, bez wcześniejszej zapowiedzi i do tego za darmo.

Krążek "Star Wars" trwa zaledwie niewiele ponad pół godziny, a balladowe kompozycje a la Lou Reed towarzyszą tu glamrockowym zakrętom i klimatowi z płyt Sonic Youth. Materiał sprawia wrażenie nagranego na luzie, z radością i bez ciśnienia, chociażby ze strony wytwórni. Tweedy i spółka nie muszą patrzeć na trendy czy oczekiwania, realizują swój alternatywny plan z przyjemnością, zaskakując fanów.

"Star Wars" zbiera dobre recenzje, a Wilco z powodzeniem gra materiał na koncertach. Szkoda tylko, że na razie nie mają polskiego przystanku na swojej trasie.

Wilco | Star Wars | dBpm/Epitaph