"To moja krew / tej nocy wybierz mnie na cel", "na ten świat patrzeć chcę / popatrzeć chcę, jak wrze", "pragnę spalić niebo", "mam do czynienia ze złem", "nie miejcie litości wobec mnie", "wszelka nadzieja zeszła z pana twarzy", "nie chcę z wami przyszłości", "beznadzieja, mam poczucie beznadziei" – te fragmenty tekstów z "Hopelessness" dobrze oddają klimat płyty brytyjskiego artysty, który przyjął pseudonim Anohni i chce być postrzegany jako kobieta.

Na swoim najważniejszym do tej pory krążku, nagrodzonym Mercury Prize w 2005 roku "I Am a Bird Now" w numerze "For Today I Am a Boy" Anohni śpiewała: "Pewnego dnia dorosnę i będę piękną dziewczyną / ale póki co jestem dzieckiem, jestem chłopcem". W wywiadach bez ogródek mówi jednak: – Nigdy nie będą piękną, wyjątkową kobietą, nigdy nie będę również mężczyzną. Od początku kariery stawia sprawę jasno: jest kobietą uwięzioną w męskim ciele i nie wstydzi się o tym śpiewać. Wraz z przejmującym podkładem muzycznym w artrockowym stylu do tych wyznań od początku przysporzyło to Anohni ogromną rzeszę fanów. Należą do nich chociażby Laurie Anderson czy Lou Reed, którzy zaprosili ją do współpracy. Po czterech długogrających płytach porzuciła, a raczej zawiesiła swój projekt Antony and the Johnsons i zamieniła się w Anohni, pseudonim, którego prywatnie używa od kilku lat. Zdarzało się już jej co prawda pesymistycznie śpiewać o świecie, chociażby na epce "Another World" z 2008 roku, ale wydźwięk tekstów nigdy nie był tak zasmucający jak teraz.

– Płyta jest wypełniona taneczną, eksperymentalną elektroniką zanurzoną w mrocznej tematyce – mówiła Anohni, zapowiadając album. Bardziej melodyjne momenty przygotowała wraz ze szkockim producentem i DJ-em Rossem Birchardem znanym pod pseudonimem Hudson Mohawke. Mocniej pobawiła się elektroniką w towarzystwie Daniela Lopatina, amerykańskiego producenta występującego jako Oneohtrix Point Never. Wzruszające piosenki okraszone delikatnym, wibrującym, lekko soulowym wokalem Anohni poruszają się po różnych odmętach elektroniki, balansując na granicy synthpopu czy drum'n'bassu. Co prawda momentami skompresowane mocno dźwięki mogą drażnić, ale całość po przesłuchaniu na długo zostaje w głowie. To podobne uczucie jak po wyjściu z kina z filmu, który nas poruszył i nie daje zasnąć.

Na "Hopelessness" porusza muzyka, ale przede wszystkim teksty. Anohni śpiewa o wszechobecnej inwigilacji, niespełnionych obietnicach Baracka Obamy, totalitaryzmie, wojennym zastosowaniu dronów czy obecnych już wcześniej w jej dokonaniach sprawach związanych z ekologią. Problem zmian klimatu podejmuje pierwszy, znakomity singiel "4 Degrees". Do drugiego, również doskonałego, "Drone Bomb Me", którego bohaterem jest dziewczynka, której rodzice zginęli w Afganistanie podczas ataku dronem, powstał przejmujący teledysk z Naomi Campbell w roli głównej.

Tak jak pozostałe numery, to swoiste protest songi, które na pewno nabiorą większej siły na koncertach. Anohni zaprezentuje "Hopelessness" na katowickim Off Festivalu w sierpniu.

Anohni | Hopelessness | Rough Trade/Sonic