O tym co się stało z filmem już pisaliśmy – triumfu wielkiego nie ma. W muzyce DC natomiast triumfuje. Pomysł był prosty – w cudownych dla dźwięków latach 90tych – niejednokrotnie zapraszano popularnych artystów, by nagrali specjalnie na potrzeby filmu. I by przypomnieć pomnikowe, pamiętne dla Batmana i Jokera dzieła, wspomnieć należy o U2 "Hold Me, Thrill Me, Kiss Me, Kill Me" oraz The Smashing Pumpkins z ich mocnym "The End is The Beginig is The End". Powrót do takich pomysłów jest w zasadzie samograjem – w czasach, w których płyty się nie sprzedają teledysk jest dodatkową promocją dla filmu w internecie, a dla zespołu – cóż, każdy z nas lubi dobrze zarabiać.

"Legion samobójców" aż tak wielkich dzieł nie przynosi, ale jest czego słuchać. Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście klimatyczne, fantastycznie wyprodukowane nagranie "Heathens" twenty one pilots. Formacja większości znana z hitu "Stressed out" pokazała, że zabawy związane z powtarzalnością motywów w schemacie "zwrotka – refren" ma opanowane do perfekcji. Dodatkowo śpiewa nie agresywnie, jak by wskazywał nastrój i tematyka filmu, a trochę w kontrze, z dystansem. Efekt jest lepszy niż ktokolwiek by przypuszczał, a tak ostre wbicie się twenty one pilots w świat popkultury utalentowanemu zespołowi na pewno nie zaszkodzi.

W pamięci dzięki "Suicie Squad" zostanie też "Sucker For Pain". Tu mamy natarcie od pierwszej minuty, ale i artyści, którzy stoją za nagraniem gwarantowali, że dziać się będzie. Wiz Khalifa, Imagine Dragons i Lil Wayne stworzyli nagrani dynamiczne, o wyraziście zarysowanej konstrukcji. Refren śpiewamy i zapamiętujemy po pierwszym przesłuchaniu, a banału muzycznego brak.

Są i słabsze momenty. Panic! At The Disco śpiewającego "Bohemian Rapsody" słuchać się nie chce, a i Eminem z nagraniem znanym od lat pasuje tu średnio. Ale poza tym pozorny eklektyzm płyty jest dla ucha miły. Młodzi zafascynowani będą odtwarzać na wyrywki lub w całości, ich rodzice nie każą przyciszyć, a być może coś zanucą.