To wynik fascynacji muzyków naszym językiem. Podczas przeglądania polskiego tłumaczenia "Blisko domu", książki amerykańskiego prozaika Erskine Caldwella, muzykom spodobały się polskie słowa i postanowili wykorzystać je w czysto przypadkowy sposób. Dobrze pasowały do ich psychodelicznej twórczości. Wokalista Wayne Coyne nazwał ten krążek spotkaniem Syda Barretta z A$AP Rockym w baśni z przyszłości. Rzeczywiście całość brzmi, jakby była piosenkami zlepionymi z dźwięków odebranych z kosmosu, opatrzonych psychodelią. Wspomogli ich gwiazda pop Miley Cyrus, z którą The Flaming Lips współpracowali już wcześniej, oraz beatboxer i aktor Reggie Watts. "Oczy Mlody" nie wyszły im tak ponure jak poprzedni krążek "The Terror", ale rozweselający album to też nie jest. Elektronika okraszona rozmytymi gitarami albo dźwiękami przypominającymi odgłosy żab wciąga z każdym przesłuchaniem mocniej.

The Flaming Lips "Oczy Mlody" Bella Union/PIAS