Krótka płyta o miłości. I jej końcu. Kortez "Mój dom" [RECENZJA]

| Aktualizacja:

Oczekiwania były ogromne, ale rozczarowania na szczęście nie ma. Jest nawet lepiej niż ktokolwiek po pierwszej, świetnej płycie mógł przypuszczać. Dostajemy do ręki album koncepcyjny, dojrzały, dopracowany, przemyślany i… nieprawdopodobnie smutny.

wróć do artykułu

Może zainteresować Cię też: