Artystka pracowała nad materiałem od kilku lat. Zostawiła po sobie głównie nagrania w wersji demo, acz według nieoficjalnych doniesień jest ich bardzo dużo. – To nieuniknione, że jej śmierć podniesie jej popularność i ukaże się trzecia płyta – przekonuje redaktor magazynu "Mojo" Phil Alexander. – Ciężko umieścić ją w panteonie tych największych, bo, prawdę mówiąc, jej kariera dopiero się rozpoczęła. To jest tragizm tej sytuacji. Była wspaniałą autorką piosenek i jeszcze tak dużo tego zostało. Ostateczną decyzję, czy wydać nieskończone utwory podejmą rodzice gwiazdy – Mitch i Janis.

Reklama

Amy Winehose zmarła 23 lipca w wieku 27 lat.