• ~Jajacek
    (2014-01-08 01:57)
    Oprócz Davida Bowie, przerost formy nad treścią, co zwyczajnie muzycy jazzowi sobie cenią. Im więcej nut, im więcej solówek, im głupiej i nudniej - tym lepiej. Zapominamy, że pierwszą muzyką człowieka był głos i walenie łapami lub kijem o konar drzewa i od tych instynktów nie uciekniemy, nawet za sprawą sześciogodzinnych wydumanych solówek.
  • ~worg
    (2014-01-08 21:33)
    hehe! ale cóż, jak biorę motykę do reki i kopie w ogródku, tez słyszę muzykę... jednak kiedy wezmę altówkę to im więcej nut stworzę tym mi przyjemniej ;-)
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut. Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.