Muzycy zespołu Pearl Jam zainwestowali 210 tysięcy dolarów w posadzenie nowych drzew w Waszyngtonie. Artyści chcą w ten sposób zadośćuczynić środowisku naturalnemu za potężną dawkę dwutlenku węgla uwolnioną podczas zeszłorocznej, światowej trasy koncertowej Pearl Jam.
Inwestycja ma pokryć emisję związaną z podróżami muzyków, ich pobytami w hotelach, a także z podróżami fanów.
"Pearl Jam to nie tylko zespół, ale i firma" - tłumaczy gitarzysta Stone Gossard. "Firma z siedzibą w Waszyngtonie, która przyznaje się do emisji dużych ilości dwutlenku węgla. Mamy nadzieję, że będziemy inspiracją dla innych firm" - dodaje.
Grupa planuje stworzenie kolejnych, miejskich lasów w Seattle, Kent, Kirkland i Redmond. Muzyczny dorobek Pearl Jam zamyka album "Backspacer" z września 2009 roku, a my gigantów rocka będziemy mogli podziwiać na żywo już 1 lipca na Openerze w Gdyni. Oby nie żałowali dwutlenku węgla i dali niezłe show. Zresztą w ich przypadku chyba nie ma się czego obawiać.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl