"Jako dziecko uczyłem się grać na fortepianie i skrzypcach. Gdy byłem nastolatkiem, grałem w najróżniejszych rockowych kapelach. Na moich ostatnich albumach staram się łączyć te wszystkie brzmienia ze sobą" - mówi DZIENNIKOWI francuski kompozytor Yann Tiersen.
Anna Początek: Choć odebrałeś wykształcenie w zakresie muzyki klasycznej, zdecydowałeś się na granie rocka. Dlaczego?
Yann Tiersen: To muzyka mojej młodości. Zawsze ją lubiłem i zawsze ją grałem. Wyrażanie się poprzez rocka jest dla mnie najbardziej naturalne. Jednak poznałem wiele rodzajów muzyki, zacząłem je mieszać ze sobą. Skłonność do łączenia wielu rzeczy, do poszukiwania na różnych polach jest częścią mojej osobowości, mojej historii, mojego życia, taki właśnie jestem. Muzyka jest teraz bardzo otwarta i nie musimy dbać o to, czy ta, którą gramy, ma określony, konkretny rodzaj.
Podobno we Francji rock nie jest tak popularny jak gdzie indziej, a mimo to twój zespół ma tam wielu fanów. Czy możesz powiedzieć, co sądzisz o rockowej scenie francuskiej i o swoim sukcesie?
To dziwne, ale ostatnio rzeczy jakby zmieniły się trochę. Czuję się bardziej popularny na świecie niż we Francji. Może dlatego, że we Francji nie mamy zbytnio rozwiniętej kultury rockowej, a może dlatego, że w ogóle mamy niewielu twórców muzycznych - oczywiście, mieliśmy kompozytorów klasycznych w XX wieku, ale to wszystko.
Muzyka na koncertowej płycie "On Tour" jest różnorodna. Używasz wielu brzmień, czerpiesz z różnych prądów - słychać energetycznego rocka, hip-hop, są też nastrojowe utwory instrumentalne. Czy wobec tego masz jakiś skrystalizowany obraz muzyki, jaką chcesz tworzyć? Jak komponujesz?
Nie mam żadnego ogólnego planu ani metody komponowania. Ja po prostu gram muzykę, którą lubię i w taki sposób, jaki wydaje mi się najbliższy mojej naturze. Nie siadam i nie zapisuję niczego. Po prostu gram to, co czuję. Moja muzyka wyraża mnie samego, to, jaki jestem.
W swojej pracy wykorzystujesz instrumenty niekojarzone z rockiem, np. fortepian, skrzypce, klawesyn. Czy to dlatego, że ciągle poszukujesz nowych brzmień?
To dla mnie zupełnie naturalna sytuacja, podobnie jak mieszanie różnych stylów muzycznych. Jako dziecko uczyłem się grać na fortepianie i skrzypcach. Gdy byłem nastolatkiem, grałem w najróżniejszych rockowych kapelach. Po jakimś czasie odkryłem na nowo akustyczne instrumenty - to było dla mnie coś nowego, bardzo świeżego. Zauważyłem, że ich wspaniałe brzmienie nie musi być zarezerwowane tylko dla muzyki klasycznej. Jeszcze później zafascynowały mnie instrumenty elektroniczne. Na moich ostatnich albumach staram się łączyć te wszystkie brzmienia ze sobą.
Na "On Tour" użyłeś fal Martenota. Czy pomysł użycia tego specyficznego instrumentu wziął się z inspiracji współczesną muzyką europejską?
Przed nagraniem mojego czwartego albumu ("Les Retrouvilles", 2005 - przyp. red.) słuchałem bardzo dużo różnej muzyki. Podczas pracy nad nim poznałem Christinę Ott, która gra na falach Martenota oraz jest świetnym nauczycielem gry na tym rzadkim instrumencie. Bardzo spodobało mi się to brzmienie i zaprosiłem Christinę do współpracy. To wszystko.
Czy możesz mi opowiedzieć o swoich inspiracjach? W niektórych momentach są one bardzo dobrze słyszalne, np. wpływ Joy Division, Cocteau Twins.
Myślę, że z tworzeniem muzyki jest tak: jeśli tylko jesteś świadom swoich inspiracji, musisz oddalać się od nich jak najbardziej... Trzeba wszystkiemu nadawać nowe życie. Tak rozumiem twórcze podejście. W ten sposób staram się pracować nad swoimi utworami. Czy mi się to udaje - nie wiem. Nie wiem, czy słychać inspiracje w mojej muzyce, i nie chcę wiedzieć (śmiech).
Na płycie zaśpiewały gościnnie dwie wokalistki. Czy możesz powiedzieć, dlaczego właśnie je zaprosiłeś do współpracy?
Elizabeth Fraser zawsze ceniłem. To cudowna wokalistka obdarzona wspaniałym głosem. Jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem z nią zagrać. Zaś co do francuskiej piosenkarki hiphopowej Diam’s, to bardzo spodobał mi się jeden z jej utworów - "Ma France a moi". Ma on bardzo mocny przekaz polityczny. Ten tekst w hiphopowym rytmie brzmi naprawdę mocno.
Twoja trasa promuje płytę "On Tour", która jest rejestracją części utworów z koncertów, które zagraliście w 2005 roku. Czy spróbujecie zaskoczyć fanów czymś nowym?
Tak, chcemy zagrać kilka piosenek, które ukażą się dopiero na nowej płycie.
Czy możesz powiedzieć coś o tym planowanym projekcie wydawniczym?
Trasę koncertową kończymy w kwietniu. Po powrocie chcemy wspólnie zabrać się za nagrywanie albumu. Będą tam zarówno rockowe kawałki, jak i powolne, spokojne instrumentalne utwory. Najpierw nagramy sesję w studiu, a potem - jak to zwykle bywa - pewnie jeszcze sam popracuję nad nagraniem. Ale to jeszcze odległa sprawa, jak będzie, zobaczymy.
Yann Tiersen, Bretończyk z pochodzenia, urodził się w Breście (23 czerwca 1970), obecnie mieszka natomiast w Paryżu. Uczył się dyrygentury w akademiach muzycznych w Rennes, Nantes i Boulogne-sur-Mer, gdzie studiował dyrygenturę oraz grę na skrzypcach i fortepianie. Udzielał się w kilku grupach rockowych. Przed wydaniem swoich pierwszych płyt "La Valse Des Monstres" (1995) i "Rue Des Cascades" (1996) pisał i nagrywał ścieżki dźwiękowe dla sztuk teatralnych i filmów krótkometrażowych. Jego soundracki do "Wyśnionego życia aniołów" Ericka Znoki (1998), "Alice i Martina" André Téchine’a (1998) i "Qui Plume la Lune?" Christine Carriere (1999) wywołały spore zainteresowanie wśród krytyków i widzów. Ze względu na styl swoich minimalistycznych kompozycji na fortepian i akordeon był porównywany do Philipa Glassa, Erika Satie, Nino Roty czy grupy The Penguin Café Orchestra. Prawdziwą trampoliną do sławy okazała się dla Tiersena ścieżka dźwiękowa do filmu "Amelia" (2001), a potem też "Good Bye, Lenin!" (2003). To dzięki nim światowa publiczność zainteresowała się również "niefilmowymi" kompozycjami Francuza.
Wczoraj wieczorem w Teatrze Muzycznym Capitol rozpoczęła się pierwsza trasa koncertowa Tiersena w Polsce, która przebiega pod szyldem festiwalu "Francophonic". Po wrocławianach przeszło dwugodzinny występ francuskiego kompozytora z towarzyszeniem rockowego kwartetu zobaczą również szczecinianie (22.03), warszawianie (23.03) i krakowianie (24.03). Tournée jest trzecią wizytą Tiersena w naszym kraju.
Yann Tiersen: To muzyka mojej młodości. Zawsze ją lubiłem i zawsze ją grałem. Wyrażanie się poprzez rocka jest dla mnie najbardziej naturalne. Jednak poznałem wiele rodzajów muzyki, zacząłem je mieszać ze sobą. Skłonność do łączenia wielu rzeczy, do poszukiwania na różnych polach jest częścią mojej osobowości, mojej historii, mojego życia, taki właśnie jestem. Muzyka jest teraz bardzo otwarta i nie musimy dbać o to, czy ta, którą gramy, ma określony, konkretny rodzaj.
Podobno we Francji rock nie jest tak popularny jak gdzie indziej, a mimo to twój zespół ma tam wielu fanów. Czy możesz powiedzieć, co sądzisz o rockowej scenie francuskiej i o swoim sukcesie?
To dziwne, ale ostatnio rzeczy jakby zmieniły się trochę. Czuję się bardziej popularny na świecie niż we Francji. Może dlatego, że we Francji nie mamy zbytnio rozwiniętej kultury rockowej, a może dlatego, że w ogóle mamy niewielu twórców muzycznych - oczywiście, mieliśmy kompozytorów klasycznych w XX wieku, ale to wszystko.
Muzyka na koncertowej płycie "On Tour" jest różnorodna. Używasz wielu brzmień, czerpiesz z różnych prądów - słychać energetycznego rocka, hip-hop, są też nastrojowe utwory instrumentalne. Czy wobec tego masz jakiś skrystalizowany obraz muzyki, jaką chcesz tworzyć? Jak komponujesz?
Nie mam żadnego ogólnego planu ani metody komponowania. Ja po prostu gram muzykę, którą lubię i w taki sposób, jaki wydaje mi się najbliższy mojej naturze. Nie siadam i nie zapisuję niczego. Po prostu gram to, co czuję. Moja muzyka wyraża mnie samego, to, jaki jestem.
W swojej pracy wykorzystujesz instrumenty niekojarzone z rockiem, np. fortepian, skrzypce, klawesyn. Czy to dlatego, że ciągle poszukujesz nowych brzmień?
To dla mnie zupełnie naturalna sytuacja, podobnie jak mieszanie różnych stylów muzycznych. Jako dziecko uczyłem się grać na fortepianie i skrzypcach. Gdy byłem nastolatkiem, grałem w najróżniejszych rockowych kapelach. Po jakimś czasie odkryłem na nowo akustyczne instrumenty - to było dla mnie coś nowego, bardzo świeżego. Zauważyłem, że ich wspaniałe brzmienie nie musi być zarezerwowane tylko dla muzyki klasycznej. Jeszcze później zafascynowały mnie instrumenty elektroniczne. Na moich ostatnich albumach staram się łączyć te wszystkie brzmienia ze sobą.
Na "On Tour" użyłeś fal Martenota. Czy pomysł użycia tego specyficznego instrumentu wziął się z inspiracji współczesną muzyką europejską?
Przed nagraniem mojego czwartego albumu ("Les Retrouvilles", 2005 - przyp. red.) słuchałem bardzo dużo różnej muzyki. Podczas pracy nad nim poznałem Christinę Ott, która gra na falach Martenota oraz jest świetnym nauczycielem gry na tym rzadkim instrumencie. Bardzo spodobało mi się to brzmienie i zaprosiłem Christinę do współpracy. To wszystko.
Czy możesz mi opowiedzieć o swoich inspiracjach? W niektórych momentach są one bardzo dobrze słyszalne, np. wpływ Joy Division, Cocteau Twins.
Myślę, że z tworzeniem muzyki jest tak: jeśli tylko jesteś świadom swoich inspiracji, musisz oddalać się od nich jak najbardziej... Trzeba wszystkiemu nadawać nowe życie. Tak rozumiem twórcze podejście. W ten sposób staram się pracować nad swoimi utworami. Czy mi się to udaje - nie wiem. Nie wiem, czy słychać inspiracje w mojej muzyce, i nie chcę wiedzieć (śmiech).
Na płycie zaśpiewały gościnnie dwie wokalistki. Czy możesz powiedzieć, dlaczego właśnie je zaprosiłeś do współpracy?
Elizabeth Fraser zawsze ceniłem. To cudowna wokalistka obdarzona wspaniałym głosem. Jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem z nią zagrać. Zaś co do francuskiej piosenkarki hiphopowej Diam’s, to bardzo spodobał mi się jeden z jej utworów - "Ma France a moi". Ma on bardzo mocny przekaz polityczny. Ten tekst w hiphopowym rytmie brzmi naprawdę mocno.
Twoja trasa promuje płytę "On Tour", która jest rejestracją części utworów z koncertów, które zagraliście w 2005 roku. Czy spróbujecie zaskoczyć fanów czymś nowym?
Tak, chcemy zagrać kilka piosenek, które ukażą się dopiero na nowej płycie.
Czy możesz powiedzieć coś o tym planowanym projekcie wydawniczym?
Trasę koncertową kończymy w kwietniu. Po powrocie chcemy wspólnie zabrać się za nagrywanie albumu. Będą tam zarówno rockowe kawałki, jak i powolne, spokojne instrumentalne utwory. Najpierw nagramy sesję w studiu, a potem - jak to zwykle bywa - pewnie jeszcze sam popracuję nad nagraniem. Ale to jeszcze odległa sprawa, jak będzie, zobaczymy.
Yann Tiersen, Bretończyk z pochodzenia, urodził się w Breście (23 czerwca 1970), obecnie mieszka natomiast w Paryżu. Uczył się dyrygentury w akademiach muzycznych w Rennes, Nantes i Boulogne-sur-Mer, gdzie studiował dyrygenturę oraz grę na skrzypcach i fortepianie. Udzielał się w kilku grupach rockowych. Przed wydaniem swoich pierwszych płyt "La Valse Des Monstres" (1995) i "Rue Des Cascades" (1996) pisał i nagrywał ścieżki dźwiękowe dla sztuk teatralnych i filmów krótkometrażowych. Jego soundracki do "Wyśnionego życia aniołów" Ericka Znoki (1998), "Alice i Martina" André Téchine’a (1998) i "Qui Plume la Lune?" Christine Carriere (1999) wywołały spore zainteresowanie wśród krytyków i widzów. Ze względu na styl swoich minimalistycznych kompozycji na fortepian i akordeon był porównywany do Philipa Glassa, Erika Satie, Nino Roty czy grupy The Penguin Café Orchestra. Prawdziwą trampoliną do sławy okazała się dla Tiersena ścieżka dźwiękowa do filmu "Amelia" (2001), a potem też "Good Bye, Lenin!" (2003). To dzięki nim światowa publiczność zainteresowała się również "niefilmowymi" kompozycjami Francuza.
Wczoraj wieczorem w Teatrze Muzycznym Capitol rozpoczęła się pierwsza trasa koncertowa Tiersena w Polsce, która przebiega pod szyldem festiwalu "Francophonic". Po wrocławianach przeszło dwugodzinny występ francuskiego kompozytora z towarzyszeniem rockowego kwartetu zobaczą również szczecinianie (22.03), warszawianie (23.03) i krakowianie (24.03). Tournée jest trzecią wizytą Tiersena w naszym kraju.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl