Głos Juanity Stein czaruje od pierwszego do ostatniego kawałka płyty Howling Bells "The Loudest Engine". Momentami przypomina PJ Harvey, innym razem Tori Amos.
To największy atut albumu Australijczyków. Zaraz za nim są psychodeliczne gitary jej brata. Mniej tu elektroniki niż na ich poprzedniej płycie "Radio Wars”". Efekt współpracy kapeli z Markiem Stoermerem z The Killers, który po raz pierwszy podjął się pracy producenta, momentami nawiązuje do rockowo-folkowego grania z lat 70. Obyśmy mieli okazję posłuchać ich w Polsce na żywo.
HOWLING BELLS | The Loudest Engine | Mystic
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Powiązane