Czwarty studyjny album (nie licząc składanek i płyt live) Kalifornijczyków "The Great Escape Artist" powstawał w bólach. Co prawda dla jednej z najważniejszych i najbardziej niepokornych grup rockowych ponad 20 ostatnich lat to nie pierwszyzna, ale obecne wymagania rynku i wiek muzyków mógł przyczynić się do porażki tej płyty. Tak się nie stało. "The Great Escape Artist" to bardzo dobra rockowa płyta, nawiązująca do grania Jane’s Addiction przed laty, a przy tym świeża.

Punkrockowa zadziorność, elektroniczne wstawki, charakterystyczny wysoki wokal Perry’ego Farrella, i nie mniej charakterystyczna gra Dave’a Navarro na gitarze, do tego bezkompromisowe teksty. To wszystko na nowej płycie jest. I to na najwyższym poziomie.

Dwa lata temu zespół wyruszył razem z Nine Inch Nails Trenta Reznora i nowym projektem Toma Morello z Rage Against The Machine na trasę koncertową NINJA 2009. Tym samym Jane’s Addiction reaktywował się (który to już raz) po kilkuletniej przerwie – rozpadli sie po wydaniu albumu "Strays" (2003). W zespole zabrakło już jednak basisty Chrisa Chaney’a. Zaangażowanie Duffa McKagana przy pracy nad "The Great Escape Artist" dawało jednak nadzieję na zaskakujący, świeży album. Niestety po kilku miesiącach były muzyk Guns’n’Roses zakończył romans z Farrellem. Ten zatrudnił Dave’a Sitka z TV on the Radio w roli basisty i współproducenta. Do tego zapowiedział, że na nowej płycie chce połączyć stare Jane’s Addicition z nowymi dźwiękami, jakie teraz grają Radiohead i Muse. Nie zapowiadało to dobrego albumu, a raczej szukanie pomysłu w stogu dźwięków.


– Mam solidną reputację. Nie będziecie mi mówić, jak pisać piosenki. Doskonale wiem, do tego umiem grać na swoich instrumentach – powiedział Farrell na początku roku magazynowi "Spin". Na szczęście dodał – mógłbym tak powiedzieć, ale póki co pozostali muzycy zespołu nie pozwalali mi tak myśleć. I bardzo dobrze.

Farrell rządzi na płycie, ale kiedy trzeba, oddaje miejsce godnym współpracownikom. Przede wszystkim Dave’owi Navarro, ale też McKaganowi, który ostatecznie współpracował przy trzech piosenkach ("Broken People", "Words Right Out of My Mouth" i "Ultimate Reason").

Gitarzyści nadają albumowi nostalgiczny ton. Sam Navarro przyznał (w rozmowie z ultimate-guitar. com), że uwielbia prostotę gitarzystów z lat 80. i się nimi inspiruje. Klawisze sporadycznie goszczące na płycie też są bliższe temu, co grano na syntezatorach przed wyborem Lecha Wałęsy na prezydenta. Nie znaczy to jednak, że Jane’s Addiction zjada własny ogon. Panowie doskonale wiedzą, co dzieje się we współczesnej muzyce i potrafią to wykorzystać. Nie boją się przestrzennego, lekko pompatycznego grania w stylu Muse ani współczesnego gitarowo-syntezatorowego melodyjnego grania.

Dziadki z Jane’s Addiction (Farrell ma 52 lata) pokazali, że oglądając się na swoją przeszłość można grać zarówno dla dzisiejszych dwudziestolatków, jak i ich rodziców.

JANE’S ADDICTION | The Great Escape Artist | EMI