Nagrania brzmią bardziej przystępnie niż na pierwszym albumie, ale nie sposób odmówić im finezji. Przede wszystkim zaś są skomponowane z zegarmistrzowską wręcz precyzją. Każdy dźwięk
jest dopracowany niemal misternie, głaszcząc nasze uszy w maksymalnym stopniu. Żeby wyłapać wszystkie smaczki, potrzeba wielu seansów z płytą, bo . Dopiero gdy rozłożymy kompozycje na czynniki pierwsze, oddzielimy każdy instrument (dęciaki brzmią po prostu bosko!), jesteśmy w stanie w pełni
docenić kunszt zespołu z Antypodów.
"Dr Boondigga & The Big BW" warto też posłuchać dla samego wokalisty - Joe Dukiego. , a warto pamiętać, że w ocenie nowych brzmień Gilles nie myli się nigdy. Dukie zniewala barwą i wachlarzem wokalnych tricków.
Nawet w kawałkach o bardziej klubowym posmaku, które w swoim założeniu mają nas poruszać muzyką, nie sposób oderwać uwagi od jego śpiewu.
Słuchanie Fat Freddy's Drop to niesamowita przyjemność. Muzyka nowozelandzkiego kolektywu sprawia, że świat wydaje się lepszy, słoneczniejszy, serdeczniejszy. I chociaż to tylko naiwne
wrażenie, czemu chociaż raz na jakiś czas mu tak po prostu nie ulec?
Spis utworów:
- Big BW 6:15
- Shiverman 10:36
- Boondigga 6:00
- The Raft 7:13
- Pull the Catch 5:18
- The Camel 9:38
- The Nod 8:41
- Wild Wind 6:58
- Breakthrough 8:50