Koncert w stołecznym klubie Stodoła zaplanowano na 9 listopada, a wrocławski, w klubie A2 na 11 listopada.

Reklama

Jak pisze organizator koncertów, Live Nation Polska, The Stranglers zdobyli sławę podczas eksplozji brytyjskiego punka, ale zawsze wyróżniali się spośród innych zespołów. Grali razem już wcześniej i choć mieli wielki talent, by zasłużyć na miano niegrzecznych i transgresywnych to ich muzyka nie przypominała szybkiej, głośnej gitarowej furii Damned, Sex Pistols czy The Clash.

Zamiast tego, ich muzyka początkowo przypominała garażowego punka z lat 60. ze złowieszczą psychodeliczną nutą dodaną dzięki klawiszom Dave'a Greenfielda.

Grupa rzadko zajmowała się polityką czy komentarzami społecznymi, woląc snuć opowieści o dekadencji seksualnej, dziwnych związkach i złym zachowaniu.

Z biegiem czasu zespół wypracował bardziej popowe brzmienie, wciąż mroczne, ale z melodiami, które pozwoliły utworom takim jak „Dutchess”, „Only the Sun” i „Golden Brown” stać się hitami.

To dało The Stranglers czas i okazję by dojrzeć. Ich piosenki stały się bardziej dopracowane, a ich produkcja stała się czystsza i przyjazna dla odbiorcy, bez całkowitego porzucenia szyderstwa dźwiękowego, które zawsze było ich znakiem firmowym. Ich pierwsze dwa albumy, „Rattus Norvegicus” i „No More Heroes” (oba wydane w 1977 r.) są przykładem twórczości, która przyniosła im sławę. „La Folie” z 1981 r. i „Aural Sculpture” z 1984 r. ukazują najważniejsze momenty z ich dojrzałego okresu, a „Norfolk Coast” z 2004 r. pokazało, że The Stranglers to wciąż potężna siła, mimo zmian w składzie i 30 latach wspólnej prac