Dziennik Gazeta Prawana logo

Już wiadomo, co zabiło Amy Winehouse. To nie były narkotyki

23 sierpnia 2011, 17:19
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Amy Winehouse
Amy Winehouse/Universal Music Polska
Badania toksykologiczne wykazały, co było we krwi brytyjskiej gwiazdy, gdy umierała. W organizmie Amy Winehouse, według lekarzy, nie było śladów narkotyków.

Rodzina, której lekarze przekazali wyniki badań toksykologicznych, od razu opublikowała dane. We krwi piosenkarki nie było nielegalnych substancji. Okazało się za to, że Amy Winehouse była pod wpływem alkoholu.

"Nie sposób jednak określić, jaki miał on wpływ na jej śmierć" - mówi "Daily Mail" rzecznik rodziny gwiazdy. Bliscy czekają teraz na oficjalne podsumowanie śledztwa, które ma nastąpić w październiku.

Nie potwierdziły się tym samym oskarżenia jednego z narkotykowych dilerów. Tony Azzopardi zeznał, że w dniu śmierci piosenkarki sprzedał jej kokainę i heroinę.

Amy Winehouse została znaleziona martwa w swym londyńskim mieszkaniu 23 lipca. Gwiazda była uzależniona od narkotyków i alkoholu. Jednak, jak mówił ""Daily Mail" jej ojciec, przed śmiercią udało jej się wyjść z jednego z tych nałogów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dailymail.co.uk
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj