Do powstania jednego z najsłynniejszych zespołów rockowych mogłoby nie dojść, gdyby nie przypadek. Mick Jagger i Keith Richards byli szkolnymi kolegami w londyńskim Dartford, ale nie utrzymywali kontaktów. Wszystko zmieniło spotkanie ówczesnych 18-latków w 1961 roku na stacji kolejowej. Uwagę Richardsa zwróciły płyty, które niósł ze sobą Jagger.
– pisze Keith Richards w autobiografii "Życie".
Richards dołączył do zespołu Little Boy Blue and the Blue Boys, w którym śpiewał Jagger. Kolejnym krokiem w karierze obu muzyków było spotkanie z Brianem Jonesem. –– podkreśla Daniel Wyszogrodzki. Trzon muzyków "Blue Boys" zasilił nowopowstającą formację Jonesa.
Pierwszy występ zespołu odbył się na zasadzie zastępstwa. – wspomina Keith Richards w książce "Życie".
To Brian Jones na poczekaniu wymyślił nazwę zespołu, gdy chciał dać ogłoszenie o pierwszym koncercie grupy. – – opisuje w swoich wspomnieniach Richards.
Nazwa zmieniona później na "Rolling Stones" to dosłownie "toczące się kamienie", ale w mowie potocznej tak określa się kogoś żyjącego bez zabezpieczenia materialnego, niespokojnego ducha. – mówi Daniel Wyszygrodzki. – – przekonuje dziennikarz muzyczny.
Przez następne pół roku zespół nie miał ustalonego składu – największa rotacja odbywała się w sekcji rytmicznej. W grudniu 1962 roku na próbę zespołu przyszedł William Perks (znany później jako Bill Wyman). Na Stonesach większe wrażenie od umiejętności muzycznych basisty, zrobiły posiadane przez niego wzmacniacze Westminister i Vox AC30.
Ostatni do grupy dołączył doświadczony perkusista jazzowy Charlie Watts. – taki komentarz Wattsa przywołuje Bill Wyman na kartach kroniki zespołu zatytułowanej "Rolling Stones".
Po skompletowaniu składu oraz zatrudnieniu menadżerów Andrew Loog Oldhama i Erica Eastona, Rolling Stones w krótkim czasie stali się konkurencją dla The Beatles. – podsumowuje autor biografii zespołu pt. "Satysfakcja". Od tamtego czasu Rolling Stones nagrali niemal 40 płyt i dali setki koncertów na całym świecie, w tym trzykrotnie odwiedzili Polskę. Ostatnia do tej pory światowa trasa "A Bigger Bang Tour" przyniosła około 500 mln dolarów dochodu. Na 144 koncertach zespół zagrał dla ponad 4 mln fanów.
– podkreśla w jednym z wywiadów zebranych w książce "Według The Rolling Stones" Ronnie Wood, gitarzysta zespołu od 1975 roku.
Z okazji 50-lecia zespołu zaplanowano całą serię wydawnictw, m.in. album z fotografiami z historii zespołu, czy film dokumentalny w reżyserii Bretta Morgena. Okolicznościowa trasa koncertowa została przełożona na przyszły rok. – przekonuje Daniel Wyszogrodzki.