Dziennik Gazeta Prawana logo

Amy Macdonald: Lubię piosenki, które coś znaczą

4 sierpnia 2012, 18:08
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Amy Macdonald
Amy Macdonald/Universal Music Polska
Wystarczyły dwie wizyty nad Wisłą, by Amy Macdonald podbiła nasze serca. Sympatyczna Szkotka ma tylko 25 lat, ale w tej kwestii spore doświadczenie. Już jako osiemnastolatka wdarła się na listy przebojów utworem "This is the Life", który był numerem jeden w dziesięciu krajach. Jej debiutancka płyta zyskała status platyny niemal w całej Europie, w tym także w Polsce. Nowy, trzeci w karierze album "Life In A Beautiful Light" wypełniają równie melodyjne i szczere folk-rockowe piosenki. A jaka jest sama Amy?

Jak to jest, gdy dowiadujesz się, że twoimi fanami są muzycy U2?
Amy Macdonald: Cudownie. To jedna z najmilszych rzeczy, jakie sobie można wymarzyć.

W wywiadach i piosenkach (choćby "This Pretty Face") podkreślasz swoją niechęć do sławy. Ale może jest też coś, co lubisz w byciu popularnym?
Nie pragnę sławy. Lubię muzykę i wszystko co robię, robię z mojej do niej pasji. Nie wydaje mi się też, żebym była kimś innym niż wszyscy ludzie dookoła. Dlatego popularność mnie nie interesuje. Chcę żyć normalnie i zrobię wszystko, by ta sytuacja trwała jak najdłużej.

Czy to prawda, że pierwszą płytę kupiłaś, gdy miałaś dwanaście lat za pieniądze od dziadków? Jakie albumy kupujesz teraz?
Mam eklektyczne poczucie smaku, więc słucham wszystkiego. Przynajmniej się staram. Pierwszym albumem, który kupiłam był "The Man Who" – genialny, drugi krążek szkockiego Travisa.

Powiedziałaś kiedyś, że to właśnie za sprawą Travisa jako dwunastolatka zaczęłaś uczyć grać na gitarze. Wciąż ich słuchasz? Nie myślałaś, by nagrać z nimi jakąś piosenkę?
W tej chwili koncentruję się na robieniu własnych rzeczy. Zaś Travis na chwilę zniknął ze sceny, oby krótką. Póki co więc nie sądzę, żeby coś wyszło z mojej współpracy z Franem Healy i resztą muzyków.

A jak wygląda sprawa z kobietami? Masz jakieś ulubione wokalistki?
Ostatnio to Lana Del Rey. Jej debiutancka płyta mnie zachwyciła.

Sama piszesz swoje piosenki. Jak wygląda praca nad nimi?
Inspiruje mnie zwyczajne życie, więc i w moich piosenkach pojawia się wiele różnych tematów z nim związanych. Lubię piosenki, które coś znaczą i które publiczność może ze mną śpiewać. To naprawdę miłe uczucie, kiedy kończy się pracę nad utworem i jest się z niego bardzo dumnym.

Czy wyobrażasz sobie śpiewanie tekstów napisanych przez kogoś innego?
Na koncertach zawsze wykonuję covery piosenek innych wykonawców, ale wolę śpiewać te przeze mnie napisane.

Skoro jesteśmy przy coverach. Nagrałaś własną wersję utworu Bruce'a Springsteena "Dancing In The Dark". Dlaczego akurat Boss?
To proste: Bruce Springsteen to jeden z moich ulubionych artystów i kocham wszystkie jego piosenki.

Grać na stadionach i festiwalach dla ogromnej publiczności – jakie to uczucie?
Wspaniałe! Kocham występować na scenie, i cieszę się z tej strony mojej popularności. Jestem wielką szczęściarą, że mogę śpiewać, a ludzie chcą mnie słuchać. Sama jednak nie dałabym rady. Jestem tu gdzie jestem, bo mam ogromne wsparcie ze strony bliskich i ludzi, z którymi pracuję. Bardzo jestem za nie wdzięczna.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj