Koncert w rodzinnym mieście Springsteena opóźnił się o blisko trzy godziny. Powodem był deszcz i wynikające z opadów problemy z elektrycznością. Tysiące fanów czekało przed bramami stadionu MetLife.

Reklama

Bruce Springsteen i jego zespół The E Street Band, pojawił się na scenie przed godz. 23 i zaintonował "In the Midnight Hour" Wilsona Picketta – zwykle grany przez zespół w chwili wybicia północy – a następnie "Who'll Stop the Rain" z repertuaru grupy Creedence Crearwater Revival. I faktycznie, deszcz ustał. – No proszę, zadziałało. Dziękuję za cierpliwość – zażartował muzyk i przystąpił do ponad trzygodzinnego koncertu.

"Boss" dodał też, że nieczęsto ma okazję obchodzić urodziny w trakcie koncertu. Następnie na scenę wjechał ogromny tort w kształcie gitary elektrycznej, który Bruce Springsteen pokroił i rozdawał porcje stojącym najbliżej sceny widzom.

Wieczór zamienił się w przyjęcie urodzinowe, zespół grał piosenki, których zazwyczaj brakuje w koncertowych set-listach. Podczas odśpiewania ostatniego utworu, "Twist and Shout", Springsteenowi towarzyszyła jego matka, Adele.

To nie pierwszy raz, gdy pani Bruce Springsteen jest z synem podczas jego występu. W marcu tańczyła na scenie w Filadelfii, podczas utworu "Dancing in the Dark". – Całkiem nieźle, jak na prawie 90 lat, nie? – pytał wówczas publiczności wokalista.