"Tina miała lekki wylew" – wiadomość podana przez niemiecki serwis informacyjny Express lotem błyskawicy obiegła świat. Równie szybko zareagował przedstawiciel legendarnej wokalistki, która od lat wiedzie życie szczęśliwej emerytki w Szwajcarii.
Niemiecki serwis powoływał się na niejakiego Alberta B. Cologne'a. – – miał twierdzić mężczyzna podający się za kierowcę artystki. Ponoć z powodu kłopotów zdrowotnych 74-letnia gwiazda musi zmienić plany urlopowe.
Doniesieniom o wylewie zaprzeczył jednak rzecznik prasowy Tiny Turner. Dodał, że artystka ma się świetnie, a i wakacji w austriackiej Karyntii odwoływać nie musi, bo… ich nie planowała. Nigdy też nie zatrudniała kierowcy imieniem Albert.
Trzy miesiące wcześniej w mediach rozeszła się plotka o innym wylewie – wówczas dementowała ją Oprah Winfrey.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl/Media
Powiązane