O tym, że mainstreamowe rozgłośnie radiowe nie chcą grać nowych piosenek, Doda mówiła już w kwietniu. W wywiadzie opublikowanym przez Pudelka, sugerowała nawet, że zależy to od działań pozamuzycznych. Nie godzę się na żadne przekupstwa – stwierdzała.

Podobnie jest teraz, kiedy wokalistka zaprezentowała nowe nagranie. „Nie wolno płakać” jest piosenką poświęconą pamięci babci, z którą piosenkarka była bardzo mocno związana. Wokalistka pytała nawet, czy sama musi umrzeć, by rozgłośnie radiowe zaprezentowały jej nagrania.

Sprawa, choć wygląda z boku na kolejny wybuch gwiazdy, jest poważniejsza. Doda stanęła bowiem w bardzo długiej kolejce z innymi artystami, prezentującymi bardzo różne gatunki, których nowych piosenek w polskich rozgłośniach brakuje. Mówiła o tym Maryla Rodowicz, która z przekąsem opowiadała, że dostawała odpowiedź zwrotną, że jej nowe kompozycje to dla rozgłośni „nie ten target”. O kłopotach z prezentacją nowych kompozycji mówiła też Anita Lipnicka.

Do rozgłośni radiowych nie przedostają się też gwiazdy hip-hopu. Muzycy mówią, że przestali zabiegać o to, by jakakolwiek stacja zaprezentowała ich nagranie. Oni skupiają się na nowych mediach. Prezentacja klipu na Youtubie, wrzucenie do Spotify i Tidala, poparte kampanią promocyjną sprawia, że ich utwory odtwarzane są miliony razy. Na marginesie – w chwili, kiedy piszę te słowa nagranie Dody „Nie wolno płakać” obejrzano na Youtubie ponad 1 milion 430 tys. razy. Jest też w czołówce najpopularniejszych nagrań w serwisach streamingowych.

Pisałem o tym wiele razy, ale powtórzę i teraz. Paradoks polskiej sceny muzycznej polega na tym, że poza nielicznymi wyjątkami (m.in. Dawid Podsiadło, Varius Manx, Lady Pank), to co jest prezentowane w stacjach radiowych nie przekłada się na zainteresowanie publiczności mierzone w sprzedaży biletów na koncerty i sprzedaż płyt.

Czołowi przedstawiciele świata rapu grają rocznie dziesiątki koncertów. Niektórzy z nich być może pojawiają się na scenie rzadziej, ale za to wypełniają największe polskie hale, czy tak jak w przypadku Miuosha, Stadion Śląski. Ile koncertów gra Maryla Rodowicz – każdy, kto jeździ przez Polskę wie, że to liczba godna pozazdroszczenia. Być może więc nie ma co się denerwować, na co wybuchać. Bo kto wie, czy obecnie zaprezentowanie nagrania przez wielką rozgłośnię nie jest pocałunkiem śmierci dla innej działalności muzycznej.

Oczywiście jest też inna droga. Natalia Nykiel opowiadała, że jej nagranie „Bądź duży” przebiło się do rozgłośni radiowej dopiero po tym, jak okazało się, że na punkcie tej piosenki zwariował internet z serwisami społecznościowymi na czele.

W Polsce nie ma mainstreamu, są tylko rzeczy sztucznie promowane – mówił nam Paweł Domagała w styczniu 2018 roku. To były czasy, kiedy o tym, że aktor znany z komedii i seriali nagrywa, a jego płyta „Opowiem ci o mnie” pokryła się złotem wiedzieli - w skali Polski - nieliczni. Na koncertach Pawła brakowało miejsc. Przed wakacjami do sieci została wrzucona zapowiedź płyty „1984”, czyli nagranie „Weź nie pytaj”. Zanim rozgłośnie radiowe „chwyciły” ten utwór musiały minąć mniej więcej dwa miesiące, kiedy na liczniku YouTuba było już ponad 10 milionów wyświetleń. Dziś Paweł ma ich ponad 70 milionów, a do tego wyprzedane dziesiątki koncertów i zdobyty szczyt bestsellerów. A przypomnijmy – chodzi o muzyka, który w planie promocyjnym płyty „1984”, jak nam opowiadał, rozważał całkowite pominięcie walki o rozgłośnie radiowe. Jeśli ktoś zagra, to dobrze – zdawał się mówić śpiewający aktor.

Dorota, może więc nie jest tak źle, jak mówisz? Czasy się zmieniają, nawet królowa powinna się dostosować.