Andrew Weatherall zmarł w poniedziałek, 17 lutego 2020 roku w szpitalu.

Reklama

Za jego opus magnum uważa się album "Screamadelicy" zespołu Primal Scream. Produkcja i miks tego albumu, uważany był za wzorcowy, mimo niezwykłej awangardowości materiału.

Przyczyną śmierci była zatorowość płucna. „Był leczony w szpitalu, ale niestety zakrzep dotarł do jego serca. Jego śmierć była szybka i spokojna”, podano w oświadczeniu.

Muzyk rozpoczął karierę śpiewając z zespołami... post-punkowymi. Bardzo szybko jednak okazało się, że większą karierę zrobi jako DJ, którym został pod koniec lat osiemdziesiątych.

„Bardzo długo oszczędzałem, a potem pojechałem w pewien weekend do Londynu, aby... kupić płyty”, powiedział BBC w 2014 roku. „Udało mi się kupić naprawdę dużą kolekcję płyt. Ludzie zaczęli mi mówić:„Dlaczego nie grasz na naszym przyjęciu?,Dlaczego nie grasz w naszym klubie?” - opowiadał wspominając swe początki.