Dan rozpoczął prace nad „survivin’” kilka miesięcy przed wybuchem pandemii. Jego intencją było podsumowanie wzlotów i upadków z siedmiu lat kariery Bastille: - Bywały momenty, w których czułem się jakbym był jednocześnie w pralce i na taśmie produkcyjnej. Jednak gdy ludzie pytali, co u mnie, odpowiadałem zawsze brytyjskim banałem: tak, wszystko w porządku, dobrze.

Reklama

Na początku lockdownu czułem się bardzo skrępowany tym, że napisałem piosenkę, która niechcący tak dobrze wpisała się w otaczającą nas rzeczywistość, ale potem uświadomiłem sobie, że 2020 to rok, w którym przestaliśmy udawać, że wszystko jest ok – dodaje Dan.

survivin’” ma mnóstwo przestrzeni i jest naładowane popkulturowymi odniesieniami, jak również zaskakującymi momentami muzycznymi: od otwierającego loopa perkusyjnego i toczącej się linii basu, do nagłej eksplozji fletów zestawionych z fragmentami wokalu przetworzonego przez auto-tune, aż do refrenu, który uderza „jak wielki przytulas od grupy przyjaciół”. Znalazło się nawet miejsce dla saksofonu, na którym gra koncertowy muzyk Bastille, Rittipo. – Chcieliśmy, aby partia saksofonu była obrzydliwie głośna i by ludzie mogli się uśmiechnąć, gdy ją usłyszą – wyjaśnia Dan Smith.