Zanim staliśmy się dorośli, wszyscy byliśmy dziećmi. Niektóre rzeczy odbieraliśmy i rozumieliśmy inaczej, nasz obraz świata był pełen cudownych złudzeń. Zwłaszcza jeśli dorastaliśmy w czasie PRLu, wtedy nawet najprostsze rzeczy cieszyły dwa razy mocniej. Jak było, zanim zaczęliśmy płacić podatki, z czego wszyscy wyrośliśmy - pytają autorzy filmu.

Reklama

Prezentujemy pierwszy fragment filmu „Zupa nic” z Adamem Woronowiczem i Ewą Wiśniewską - przepełnionego ciepłymi wspomnieniami prequelu hitu Kingi Dębskiej pt. „Moje córki krowy”. W „Zupie nic” spotkamy Martę i Kasię - znane nam już bohaterki, ale o kilkadziesiąt lat młodsze. Wraz z siostrami, w „Zupie nic” przeżywającymi swoje pierwsze miłości, przeniesiemy się do czasów, gdy zwykły Fiat cieszył najbardziej, a baloniki były jeszcze zupełnie niewinnym przedmiotem. Film w kinach od 27 sierpnia!

Tym filmem chciałabym przypomnieć sobie i widzom, co cieszyło nas, gdy byliśmy dziećmi. Pozwolić sobie na rozrzewnienie nad czasem, gdy całe popołudnie można było przesiedzieć z rówieśnikami na drzewie i trzepaku, a żółta syrenka rodziców ekscytowała bardziej niż dziś najnowszy model Audi. Mieliśmy bardzo szczególne dzieciństwo, które uformowało nas tak a nie inaczej. Przyjrzyjmy się życiu naszych rodziców i zauważmy, jak wiele z nich jest w nas. Ten film będzie taką właśnie intymną podróżą w świat dzieciństwa – wzruszającą, bardzo zabawną i pełną emocji - Kinga Dębska, reżyserka.