Musical "My Fair Lady" A. J. Lernera i F. Loewe’a jest pierwszą premierą nowego sezonu artystycznego w szczecińskiej Operze na Zamku. To odświeżona interpretacja dzieła, od którego światowej premiery minęło już 65 lat.

Reklama

"Wszyscy potrzebujemy rozrywki, ale nie takiej, która +zarechocze+ nas na śmierć i wzbudzi jeszcze większy smutek po upływie doby, tylko uczyni nas trochę lepszymi, da nam poczucie +normalnienia+ w tym oszalałym świecie, który obserwujemy dookoła" – powiedział dyrektor Opery na Zamku w Szczecinie Jacek Jekiel.

Sztuka oparta jest na dramacie "Pigmalion" George’a Bernarda Shawa. Przybliża on historię profesora Henry’ego Higginsa, opowiedzianą przez trzy kobiety: jego matkę, gospodynię – panią Pearce i uczennicę Elizę Doolittle.

Choć fabuła umiejscowiona jest w Londynie na początku XX wieku, to wersja prezentowana w Operze na Zamku ma mieć bardziej współczesny charakter.

Zmieniły się granice

"Spektakl, który dzieje się na początku poprzedniego wieku, już zupełnie inaczej trzeba czytać. Zależności społeczne się zmieniły, już inaczej patrzymy na granice, które możemy przekraczać w kontaktach między mężczyzną a kobietą" – powiedział reżyser "My Fair Lady” Jakub Szydłowski.

Jak dodał "dało się zupełnie na nowo dostrzec relacje pomiędzy bohaterami. Mogliśmy zacytować pierwowzór, ale wydawało mi się to mniej atrakcyjne. Każdy, kto zna oryginał, te różnice wyczuje".

Reklama

Musical "My Fair Lady" miał swoją światową premierę w 1956 roku w Nowym Jorku, w głównych rolach można było zobaczyć Rexa Harrisona i Julie Adrews. Sztuka została też zekranizowana, a w jedną z ról wcieliła się Audrey Hepburn.

Premiera "My Fair Lady" w Operze na Zamku odbędzie się 13 listopada. W główne rolę wcielą się m.in.: Janusz Kruciński jako Henry Higgins, Anna Federowicz, która zagra Elizę Doolittle i Wojciech Socha, który odtworzy rolę pułkownika Pickeringa. Dodatkowo na scenie będzie można zobaczyć Wiesława Orłowskiego, jako Alfreda Doolittle'a oraz Katarzynę Bieschke-Wabich w roli Pani Higgins.(PAP)