W wakacje 2019 roku poprosiliśmy zaprzyjaźnioną z nami reżyserkę i scenarzystkę Dorotę Piskor o napisanie zarysu scenariusza, który zainspirowałby nas do stworzenia 4 płyty.” - mówi zespół. Tak zrodził się pomysł „Blood Moon”, który zabrał muzyków w fikcyjną podróż do dnia końca świata, który według wielu legend i wierzeń miał nastąpić podczas zjawiska nazywanego „krwawym księżycem”.

Reklama

Ku zaskoczeniu samych muzyków, ta filmowa aura przeniosła ich w rejony, w których jako Bokka nigdy wcześniej nie byli. “Sięgnęliśmy po nietypowe dla nas środki wyrazu korzystając m.in. z brzmień orkiestrowo-symfonicznych. Bliskie stały nam się nie tylko instrumenty smyczkowe, ale także flety, klarnety, oboje czy fagoty. Wokale już nie są tylko na froncie, tkają też dywany w warstwie instrumentalnej. Jest to zasługa wielu godzin samplowania przeróżnych dźwięków, jakie można wydobyć z ludzkiej paszczy.” - opowiadają o płycie członkowie grupy.

W stronę krwawego księżyca Bokka wyruszyła wspólnie ze znakomitym polskim producentem Bogdanem Kondrackim, odpowiedzialnym za sukcesy m.in Dawida Podsiadło, Ani Dąbrowskiej, czy Moniki Brodki.

Nowa odsłoną albumu ‘Blood Moon” jest piosenka tytułowa opowiadająca o niemożności pogodzenia się z błędami, których nie da się naprawić. Poczucie winy jest tak silne, że potencjalny koniec świata zdaje się być jedyną nadzieją na wybawienie od własnej udręki.

Do utworu powstała wciągająca, transowa animacja 3D autorstwa Tomasza Goławskiego. Za koncepcję wizualną wydawnictwa odpowiada Jakub Guzik.

Trwa ładowanie wpisu