Sullivan: Kryzys przyniósł oczyszczenie
- Polacy wolą kryzys przeczekać na Wyspach
- New Model Army startuje w Polsce w sobotę
- McCoy: Brytyjski rock dawno się rozpadł
- Oto największe koncertowe hity 2010 roku
- Suicidal Tendencies pierwszy raz w Polsce
- Sprawdź 30 najlepszych kawałków XXI wieku
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-21

temp. min 6°C max. 30°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Pierwszy raz zagrałeś w 1988 roku w Warszawie na festiwalu muzyki awangardowej „Marchewka”.
To był fascynujący czas. Z jednej strony byliście wypaleni kilkudziesięcioma latami komunizmu, a z drugiej bardzo żądni zmian. Przypominało mi to trochę pobyt w USA w latach 70. Ameryka była wtedy wypalona Wietnamem i polityką Nixona. Ludzie oczekiwali zmian. Fascynują mnie takie momenty. Kiedy na przykład burzono mur berliński, byłem w Dreźnie. Miałem szczęście, bo pociągają mnie zmiany, nie znoszę stagnacji. Lubię wiosnę i jesień, bo wtedy się najwięcej zmienia. Lato i zima mnie nudzą. Społeczeństwa zmieniające się, szukające są ciekawe. Dlatego tak lubię tu przyjeżdżać, bo wy cały czas jeszcze szukacie swojego miejsca. Czy idziecie dobrą drogą, to się jeszcze okaże.
Dwukrotnie graliście też na festiwalu w Jarocinie.
Pierwszy raz na początku lat 90., ostatni w zeszłym roku. Pamiętam ten występ, bo przed nami grała Armia. Znam ich nagrania już od kilkunastu lat, ale w Jarocinie powalili mnie na kolana. To był jeden z najlepszych występów live, jakie w ogóle widziałem. Mają znakomitego młodego perkusistę. Jestem ich prawdziwym fanem.
Zawsze powtarzasz, że w Polsce gra ci się wyjątkowo, co takiego jest w polskiej publiczności, co ci się tak podoba?
W Polsce ludzie mają umiejętność wyłapywania fałszywości, wiedzą, kiedy coś jest bezpośrednie. Lubicie sztukę ekspresyjną, a NMA właśnie takie jest. W Anglii ludzie myślą inaczej. Boją się emocji, okazywania słabości. Wolą ironiczną stronę sztuki.
Wiem, że potrafisz powiedzieć „czosnek” i „dobry faszysta to martwy faszysta”, jakieś nowe słowa w twoim polskim słowniku?
Chyba nie... Z tym czosnkiem to była niesamowita sprawa. Graliśmy wtedy w Krakowie i w pewnym momencie wszyscy zaczęli krzyczeć „czosnek”. Nie mogłem zacząć nowej piosenki. Uciszyłem ich dopiero wtedy, gdy powiedziałem po polsku „dobry faszysta to martwy faszysta” (śmiech).
















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!