Często słyszę, że Warszawa to taki mały Nowy Jork. Wielu ludzi jednak, którzy mieszkają w Warszawie mają do niej bardzo krytyczny stosunek. Na porządku dziennym są stwierdzenia, że architektura polskiej stolicy jest fatalna, a oferta wydarzeń kulturalnych także pozostawia wiele do życzenia.
Mika Urbaniak:
Trudno mi powiedzieć, ponieważ Warszawa nie była moim domem przez dłuższy czas i czuję, że nie do końca wiem, co to miasto jest mi w stanie zaoferować. Z pewnością historia i architektura dodają polskiej stolicy smaku i tworzą niepowtarzalne tło. Jednak w mojej ocenie to nie one decydują o różnorodności Warszawy, lecz ludzie mieszkający w tym mieście. I to jest najważniejsze. Moim zdaniem artyści i ludzie o rozległych horyzontach, którzy są na bieżąco z tym, co dzieje się na świecie, zdają sobie sprawę z tego, że Polska przeżywa okres intensywnych przemian i starają się zrobić co w ich mocy, aby dostarczyć ludziom rozrywki, wydarzeń kulturalnych i okazji, aby mogli wyrazić, kim są. Warszawa na pewno nie może narzekać na brak wspomnianych atrakcji. Mówiąc krótko uważam, że Warszawa jest cool! To miasto ma swój specyficzny styl, który uważam za bardzo pociągający.

Słyszała Pani o tym, że Warszawa walczy o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016?
Tak! Super! Mamy olbrzymie szanse na to, żeby wygrać.

Czy z tymi atrakcjami kulturalnymi jakie oferuje polska stolica ma ona w ogóle podstawy, żeby myśleć o zwycięstwie?
Tak. Głównie ze względu na wysoki poziom, jaki reprezentują sobą tutejsi artyści, wydarzenia z nurtu muzyki klasycznej itp.

Czytając o Pani trafiałem co chwila na określenia muzyki jaką Pani wykonuje. Pojawiają się gatunki takie, jak jazz, R&B, hip-hop. Zgodzi się Pani z takim definiowaniem?
Nie lubię definiować muzyki i stylów. Odbiera to sens wolności w muzyce, która pozwala mi dawać i czuć. Inspirację czerpię z bardzo różnych źródeł. Lubię eksperymentować. Planując każdy album staram się wprowadzić coś nowego, grać różnymi stylami, ponieważ wierzę, że granie pozwala muzykowi uczyć się i dorastać. Natomiast nadawanie nazw w muzyce powoduje tylko niepotrzebne komplikacje.

Czy ma Pan na myśli to, że obawiam się sprostać wszystkiemu co wiąże się z byciem córką sławnych rodziców?
Nie. Świat jest duży i jest wiele miejsc gdzie mogę się schować.

A czy podejmują artystyczne wybory stara się Pani uciec jak najdalej od stylistyki dorobku rodziców?
Może. Nie myślę o tym zbyt wiele. Muzyka jest dla mnie najważniejsza.

Dlaczego kazała Pani tak długo czekać na swoją debiutancką płytę?
Musiałam trochę przeżyć, żeby mieć o czym pisać. Poza tym chciałam być jedyną osobą, która podejmuje decyzje o wszystkim. Nie chciałam, aby ktokolwiek mówił mi co mam robić. Przypuszczam, że z tego powodu nagranie albumu zajęło tak dużo czasu, by zbudować przekonanie "Tak! Wiem co chcę robić w muzyce!". Dziś to jednak nieważne. To przeszłość. Wolę pytania o to, czego nauczyłam się przez te wszystkie lata przygotowując "Closer". Jakie doświadczenia życiowe sprawiły, że jestem tym kim jestem. To jest interesujące. Pytanie o to, dlazego nagranie "Closer" zajęło tyle czasu jest w moim odczuciu mniej istotne. Wiele razy zadawano mi to pytanie. Nie lubię go. Nigdy nie lubiłam.

Tworząc "Closer" chciała Pani trafić do jakiegoś określonego kręgu odbiorców?
Do każdego kto zechce otworzyć swoje serce. Ile masz lat, skąd jesteś nie ma znaczenia. Nie kalkuluję tego robiąc muzykę. Moją pracą jest po prostu tworzyć.

Złości Panią określenie wokalistka Smolika?
Nie! Uwielbiam Smolika! Jestem mu wdzięczna. To było wspaniałe doświadczenie być pod jego skrzydłami tak długo.

p

Możemy więć liczyć w najbliższym czasie na kolejny wspólny projekt?
Tak, jeżeli tylko zaprosi mnie do współpracy. Będę tam na pewno.

Na koniec powiedzmy czego mogą się spodziewać Ci wszyscy, którzy pojawią się na koncercie 21 sierpnia.
Mnie. Tylko mnie. Niczego więcej, niczego mniej. To wszystko co wiem. (śmiech)